SAKRAMENTY » Namaszczenie chorych

Drugim sakramentem uzdrowienia - po pokucie i pojednaniu - jest namaszczenie chorych.
Drugim sakramentem uzdrowienia - po pokucie i pojednaniu - jest namaszczenie chorych.

Drugim sakramentem uzdrowienia - po pokucie i pojednaniu - jest namaszczenie chorych. O ile sakramenty wtajemniczenia chrześcijańskiego: chrzest, bierzmowanie i Eucharystia dają nowe życie w Chrystusie, o tyle sakramenty uzdrowienia mają dla duszy i ciała charakter leczniczy.

   Cierpienia i choroby zostały po grzechu pierworodnym na stale wpisane w ludzką egzystencję. Chociaż mają one głęboki sens w tajemnicy zbawienia, to potrzeba laski, aby nauczyć się je po chrześcijańsku przyjmować i przeżywać. 

 


Nie chcieli dziadka denerwować

 

 

   Kapłan wyszedł z ich domu już kilka godzin temu, a Joanna i Paweł nadal nie przestają się kłócić, kto z nich miał rację. Zupełnie jakby zapomnieli, że na tapczanie spoczywa ciało zmarłego Jana, ojca Joanny, a teścia Pawła.

Co jest powodem tak żarliwego sporu między małżonkami? Ksiądz przybył, aby udzielić Janowi sakramentu chorych, ale nie zdążył, bo Jan zmarł kilka godzin wcześniej. Wprawdzie Joanna i Paweł nalegali, mówiąc, że przecież ciało jeszcze nie zdążyło ostygnąć, ale ksiądz nie ustąpił. Powiedział im, że mogli zawołać go wcześniej, a w tej sytuacji to nie ma już sensu, bo sakramenty są przeznaczone dla żywych, a nie dla zmarłych. Zmartwieni, że dziadek odszedł bez namaszczenia olejami świętymi, słuchali wyjaśnień kapłana bez większego przekonania.

Joanna jest głęboko rozżalona, bo chciała go wezwać kilka dni temu, ale Paweł upierał się - to jego własne słowa - że: „na widok księdza dziadek się zdenerwuje, że nadszedł już jego koniec i na pewno szybciej umrze". Joanna nie może sobie wybaczyć, że dała się przekonać, zamiast zrobić to, co podpowiadało jej serce. Nie ma bowiem żadnej pewności, czy dziadek zdążył przed śmiercią pojednać się z Panem Bogiem. A jeśli nie zdążył...?

 

Namaszczenie - niekoniecznie ostatnie

 

 

   Namaszczenie chorych obciążone jest rozpowszechnionym przeświadczeniem jakoby był to wyłącznie sakrament dla umierających. Narodziło się ono we wczesnym średniowieczu, gdy warunkiem przyjęcia sakramentu było wcześniejsze odpuszczenie grzechów po spowiedzi i publicznej pokucie. Wielu czekało więc do ostatnich chwil swego życia, aby poprosić kapłana o spowiedź, Wiatyk oraz namaszczenie. Któż policzy, ile osób poważnie chorych nigdy nie skorzystało z dobrodziejstw tego sakramentu tylko dlatego, że im samym albo ich bliskim wydawało się, iż jest to „ostatnie namaszczenie"? A przecież jest to sakrament powtarzalny, który można przyjąć w życiu wielokrotnie.

Katechizm Kościoła (1524) przypomina więc, że właściwym sakramentem w obliczu śmierci jest Wiatyk - przyjęcie Komunii św. pod obu postaciami, a więc Ciała i Krwi Chrystusa - który zaopatruje chrześcijanina na drogę do wieczności. W niebezpieczeństwie śmierci sprawowany jest obrzęd połączony: przyjęciu Wiatyku towarzyszą także sakramenty pokuty i namaszczenia.

 

 

Na chorych ręce kłaść będą...

 

   Chrystus wielokrotnie pochylał się nad ludźmi cierpiącymi i uzdrawiał ich z rozmaitych chorób - za pomocą dotyku czy nałożenia rąk - aż ostatecznie pokonał grzech, chorobę i śmierć na Golgocie. Do cierpiących szli także Jego uczniowie, realizując posłanie Mistrza, który zapowiadał (Mk 16, 17-18): „W imię moje... na chorych ręce kłaść będą, a ci odzyskają zdrowie". I właśnie to czyni od wieków Kościół, dając wyraz wierze w obecność i działanie Zbawiciela przez sakramenty.

Zachętę do przyjmowania sakramentu chorych dał w swoim liście św. Jakub Apostoł (5, 14-15): „Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go po-dźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone".

Od początku szafarzami sakramentu byli biskupi i kapłani. W IV w. pojawiła się - zaakceptowana przez Kościół - praktyka przychodzenia świeckich do biskupa po błogosławieństwo oleju, który następnie zanoszono do domu chorego. Kilka stuleci później zaniechano jednak tej praktyki, ponieważ towarzyszyły jej rozmaite nadużycia, m.in. przypisywano olejowi właściwości magicznego medykamentu.

 

 

Łaski duchowe i ulga w cierpieniu

 

   Namaszczenie udzielane jest w ciężkich chorobach - niekoniecznie grożących utratą życia - przed niebezpiecznymi operacjami, a także w podeszłym wieku, gdy ludzie opadają już z sił i bywają zniedołężniali. Sakrament ten bowiem przybliża człowieka do Boga, który udziela mu łask duchowych, a także przynosi ulgę w cierpieniach fizycznych. Może go przyjąć chory na własne życzenie, natomiast grupowo jest udzielany w parafiach 11 lutego, w święto Matki Bożej z Lourdes, gdy Kościół obchodzi Światowy Dzień Chorego.

Podczas obrzędu kapłan nakłada na chorego ręce i modli się, a namaszczając podwójnie olejem świętym jego czoło i dłonie, wypowiada słowa: „Przez to święte namaszczenie niech Pan w swoim nieskończonym miłosierdziu wspomoże ciebie łaską Ducha Świętego. Pan, który odpuszcza ci grzechy, niech cię wybawi i łaskawie podźwignie". To wymowny znak, że sakrament odnosi się do całego człowieka jako istoty myślącej i działającej. Dzięki namaszczeniu chory łączy się z cierpieniami Ukrzyżowanego, współuczestnicząc w Jego dziele Odkupienia.

O ile namaszczenie podczas chrztu wyciska pieczęć nowego życia, a to, które otrzymujemy przy bierzmowaniu daje nam umocnienie do życiowej walki, o tyle namaszczenie chorego jest - jak uczy Katechizm (1523) -„jakby ochroną, zabezpieczającą nas na ostatnią walkę przed wejściem do domu Ojca".

Wydaje się, że chory, który po namaszczeniu powrócił do zdrowia, powinien poczuwać się do wdzięczności wobec Boga za otrzymane dobro. Wyrazem takiej wdzięczności może być np. uczestnictwo w Mszy św. dziękczynnej.