AKTUALIA

Papież o specjalnym zadaniu dla proboszczów

"Niech wasi wierni postrzegają was nie tyle jako specjalistów od działań biurokratycznych czy norm prawnych, lecz jako braci, stających w postawie słuchania i zrozumienia" - zaapelował Ojciec Święty. 

 

Papież podkreślił też konieczność starannego przygotowania narzeczonych do zawarcia sakramentu małżeństwa.
 
Franciszek zaznaczył, że proboszczowie mają najlepszą znajomość sytuacji w swoich parafiach. "Jesteście powołani, by być towarzyszami drogi, aby dawać świadectwo i wspierać" - powiedział papież. Wskazał też, że podstawowym zadaniem duszpasterzy jest głoszenie, iż małżeństwo między mężczyzną a kobietą jest znakiem oblubieńczej jedności między Chrystusem a Kościołem. Dzieje się to zwłaszcza podczas przygotowywania narzeczonych do małżeństwa, kiedy duchowni uświadamiają im głębokie znaczenie kroku, który mają zamiar podjąć, a także towarzysząc młodym małżonkom, pomagając im żyć mocą Bożą i pięknem ich małżeństwa. Jednocześnie Ojciec Święty wyraził przekonanie, że w aktualnej sytuacji religijno-społecznej konieczny jest prawdziwy katechumenat. Nie można ograniczać przygotowania do dwóch lub trzech spotkań przed ślubem. 
 
Franciszek zachęcił rzymskich proboszczów, by niestrudzenie ukazywali piękno sakramentu małżeństwa, w którym odzwierciedla się miłość Boga. 
 
"Małżeństwo jest bowiem ikoną Boga, stworzoną dla nas przez Niego, który jest doskonałą komunią trzech Osób: Ojca, Syna i Ducha Świętego. Niech miłość Trójjedynego Boga i miłość między Chrystusem a Kościołem - Jego oblubienicą będą centrum katechizacji i ewangelizacji małżeńskiej: poprzez spotkania osobiste lub wspólnotowe, zaplanowane lub spontaniczne, niestrudzenie ukazujcie wszystkim, zwłaszcza młodym, tę «wielką tajemnicę» (Ef 5,32)" -zaapelował papież.
 
Następnie Ojciec Święty podkreślił konieczność otoczenia troską duszpasterską wszystkich par.
 
"Niech waszą troską będzie także wspieranie tych, którzy zdali sobie sprawę z faktu, że ich związek nie jest prawdziwym małżeństwem sakramentalnym i chcą wyjść z tej sytuacji. W tym delikatnym i niezbędnym dziele sprawiajcie, aby wierni nie postrzegali was nie tyle jako specjalistów od działań biurokratycznych, czy norm prawnych, lecz jako braci, stających w postawie słuchania i zrozumienia" - powiedział Franciszek. 
 
Jednocześnie papież zachęcił duchownych do okazania bliskości osobom, które wolą żyć bez ślubu. 
 
"W płaszczyźnie duchowej i moralnej należą oni do ubogich i maluczkich, wobec których Kościół, idąc śladami swego Pana i Mistrza, chce być matką, która nie opuszcza, ale która się przybliża i otacza troską. Również te osoby są miłowane sercem Chrystusa. Patrzcie na nich z czułością i współczuciem" - zaapelował Ojciec Święty. Zaznaczył, że ta troska o ostatnich jest istotną częścią pracy proboszczów na rzecz promocji i obrony sakramentu małżeństwa. 
 
Franciszek podkreślił też konieczność wprowadzenia autentycznego katechumenatu dla przyszłych małżonków, obejmującego przygotowanie do małżeństwa, jego celebrację i lata bezpośrednio po jego zawarciu. Katechumenat ten jest powierzony przede wszystkim właśnie proboszczom. Papież wezwał do jego realizowania, pomimo istniejących trudności. Zachęcił także duchownych, aby nie postrzegali małżeństwa jedynie w kategoriach socjologicznych, ale jako prawdziwy sakrament wymagający długiego przygotowania.
Darwinowska teoria ewolucji do lamusa.Z okazji 208-lecia urodzin i 158-lecia ogłoszenia teorii ewolucji, znowu wiele się mówi o jej autorze i przypomina jak została ona przyjęta przez jemu współczesnych.

Teorię ewolucji współcześni Darwinowi przyjęli z niechęcią (kler), niedowierzaniem (świat nauki). Jednak już po kilkudziesięciu latach jej autora zestawiano z trzema największymi uczonymi: Kopernikiem, Newtonem, Einsteinem, których dzieła wywołały naukową rewolucję, doprowadzając do przełomu w nauce i wiedzy o otaczającym nas świecie.

 

Darwinowska teoria ewolucji, chociaż w formie znacznie zmienionej w porównaniu do pierwowzoru, stała się podstawą współczesnej biologii. Pogodził się z nią acz niechętnie nawet Kościół. W zgodzie z teorią ewolucji, naukowcy starali się zbudować drzewo ewolucyjne człowieka, począwszy od szympansa (7 mln lat temu), poprzez australopiteka, Homo habilisa, Homo erectusa, człowieka neandertalskiego, na Homo sapiens skończywszy.

 

Okazało się, że przedstawiciele niektórych z w/w gatunków żyli jednocześnie na tych samych terenach np. australopitek i Homo habilis, jednak do dzisiaj nie znaleziono form pośrednich, aby utworzyć pełne drzewo ewolucyjne, gdyż większość gałęzi kończy się ślepo (gałąź rozwojowa, na której można było umieścić np.: australopiteka czy neandertalczyka wygasała na ich gatunku).

 

Uczeni wysuwali hipotezę, że człowiek współczesny pochodzi w prostej linii od pitekantropa (wschodniego odpowiednika australopiteka) poprzez neandertalczyka. Jednak okazało się, że neandertalczycy na terenie Europy wyginęli, prawdopodobnie wyparci przez Homo sapiens i nie ma żadnych dowodów, na istnienie jakichś form przejściowych między tymi gatunkami.

 

Sam Darwin przewidział, że zapis kopalny powinien wykazywać umiarkowanie gładkie „continuum par” przodek-potomek oraz dostateczną liczbę form pośrednich pomiędzy większymi grupami. Od czasów Darwina nastąpił kolosalny rozwój wiedzy paleontologicznej. Patrząc na paleontologiczny zapis możemy stwierdzić, że wszystkie obecnie znane typy (gatunki) wyewoluowały około 525 milionów lat temu.

 

I pomimo że przez pół miliarda lat trwał dalszy rozwój (kładów powstałych w kambrze), żaden nowy plan budowy ciała od tego czasu się nie pojawił. Z badań nad materiałem geologicznym wynika prawda wręcz przeciwna twierdzeniu ewolucji Darwina, gdyż wśród skamieniałości nigdy nie natrafiono na formę, która mogłaby być uznana za przejściową.

 

Można zaobserwować tylko nagłe i nieregularne pojawianie się i zanikanie różnych gatunków. Tak nobilitowana teoria ewolucji Darwina nie znalazła potwierdzenia we współczesnych badaniach, gdyż nie ma żadnych dowodów, że jeden gatunek przekształcił się w drugi, dając kreacjonistom dowód na potwierdzenie ich teorii o stworzeniu świata przez Boga.

Tekst jest pierwszym z serii artykułów poświęconych twórczości Terry’ego Goodkinda − pisarza fantasy i zdeklarowanego zwolennika filozofii obiektywizmu.

 

Cytat:

"− Pierwsze prawo magii: ludzie są głupi […] podaj im odpowiednie wytłumaczenie, a niemal we wszystko uwierzą. Są głupi, więc uwierzą w kłamstwo, bo chcą, żeby to była prawda, lub dlatego, że się obawiają, iż to może być prawda. Mają w głowach mnóstwo wiadomości, faktów, przekonań – przeważnie fałszywych, ale uważają, że to wszystko prawda. Ludzie są głupi. Rzadko widzą różnicę między kłamstwem a prawdą, lecz wierzą, że zawsze odróżniają jedno od drugiego, więc tym łatwiej ich oszukać. […] Ludzie potrzebują wroga, żeby się zjednoczyć we wspólnym celu. A wtedy łatwiej nimi kierować. Poczucie wspólnego celu jest o wiele ważniejsze niż prawda. W gruncie rzeczy prawda nie ma z tym nic wspólnego. Jeśli się boisz, że coś może się okazać prawdą, to znaczy, że dopuszczasz taką możliwość. A dopuszczenie możliwości czegoś to pierwszy krok do uwierzenia w to."

 

Cytat jest długi, lecz specjalnie dobrałem taki, który w jak największym stopniu odzwierciedla istotę pierwszego prawa magii, pochodzącego z książki o tym samym tytule, rozpoczynającej cykl „Miecz Prawdy”.  Jest ono ciekawym wyjaśnieniem, dlaczego nawet racjonalni ludzie mogą wierzyć w kłamstwa. Wyjaśnienie  na pozór proste: wierzymy w kłamstwa, bo albo chcemy, żeby to była prawda, albo boimy się, że to może być prawda. Jednak kryje się za tym coś więcej, ale o tym napiszę poniżej.

Kłamstwa mogą pochodzić nie tylko z zewnątrz. Są nimi także wszelkie próby zafałszowania rzeczywistości przez nas samych. Nikt nie oszukuje sam siebie dla samego faktu oszukiwania.  Pierwsze prawo magii tłumaczy, dlaczego przyjmujemy fałsz za prawdę.

Jednym z uzasadnień jest chęć, aby coś było prawdą.  Wystarczy ludzka niestaranność, aby pominąć jakieś aspekty, które – choć z pozoru nieistotne – mogą zetrzeć w proch naszą wizję rzeczywistości. Ten przykład dotyczy kłamstw, które stwarzamy sobie sami.  I wcale nie muszą być to oszustwa świadome, stworzone w celu zachowania spokoju. Mogą to być także przekonania, w których żyliśmy od dawna. Zakorzenione w naszym umyśle od lat, wykrzywiają nasze postrzeganie świata. Przekonania te tworzą indywidualny filtr, przez który (niekoniecznie świadomie) człowiek interpretuje obserwowane wydarzenia.

Ciekawym przypadkiem jest  sytuacja zmiany poglądów danej osoby na jakiś temat; są tutaj dwie możliwości. Pierwsza to nabycie dodatkowej wiedzy w temacie, w którym nie mieliśmy wcześniej własnych przekonań. Druga  to otrzymanie informacji sprzecznej z naszymi dotychczasowymi przekonaniami. Druga z sytuacji ma zazwyczaj burzliwy charakter. Nie jest czymś odkrywczym stwierdzenie, że zmiana poglądów na daną kwestię odbywa się stopniowo. Pomijając konieczność zrozumienia i przyswojenia argumentów, musi zajść także proces zżycia się z nowo odkrytą prawdą. Owemu oswojeniu się z nową prawdą niemal zawsze towarzyszy emocjonalne starcie z świadomością, że wcześniej dobrowolnie tkwiliśmy w błędzie. Starcie to może być tak gwałtowne, że zdecydujemy się nasz światopogląd podporządkować naszemu ego.  

więcej
Brudna tajemnica ONZ: niewolnictwo dalej istnieje

Kolejna klęska ONZ to brak wolności religijnej w krajach szariatu, gdzie chrześcijan po pomówieniu o ewangelizacje karze się śmiercia jak i tych obywateli, co chcieli by zmienic wyznanie, z Islamu na Katolicyzm.

 

W Genewie w trakcie konferencji zorganizowanej przez Radę Praw Człowieka ONZ, wskazano na jeden z zasadniczych problemów, ignorowanych przez międzynarodowe organizacje, w tym samo ONZ. Niewolnictwo istnieje i ma się dobrze, zwłaszcza w krajach islamskich.

 

W konferencji udział wzięły dawne ofiary zbrodni, dawni niewolnicy oraz osoby osadzane w obozach koncentracyjnych. Wśród prelegentów znalazł się m. in. Abidine Merzough. Jego niepiśmienni rodzice byli od urodzenia niewolnikami, Merzough odzyskał wolność tylko i wyłącznie dzięki walce jego ojca, który stanął na czele buntu niewolników. Jak się szacuje, niewolnicy w Mauretanii to blisko 600 tysięcy osób.

 

Sytuację tę legitymuje szariat a ofiarami arabów są czarnoskórzy. W tym przypadku niewolnictwo w Mauretanii posiada długą i haniebną historię, nie zmieniły tego naciski ze strony opinii międzynarodowej ani wysiłki organizacji międzynarodowych, w tym ONZ. – Od samego początku ludzie są nauczani w szkołach religijnych, że niewolnicy są własnością ich panów, którzy mogą ich przekazywać w spadku, niewola jest przekazywana z rodziców na dzieci, a kobiety-niewolnice muszą służyć swym ciałem swoim panom – tłumaczył Merzough.

 

Iranka aresztowana jeszcze jako nastolatka, więziona i poddawana torturom apelowała: - Wasze milczenie jest bronią masowego zniszczenia! Dziewczyna, wielokrotnie torturowana i molestowana, została skazana na karę śmierci. Tortury, którym była poddawana, nie miały na celu wymuszenie zeznań czy pozyskanie informacji – miały za zadanie jedynie zadawanie dziewczynie cierpienia, zaspokojenie strażników. Jeden z nich zmusił ją, chrześcijankę, do konwersji na islam i poślubienia go – tylko dlatego przeżyła. „Przekonał” Marine Nemate grążąc, że jeśli odmówi, „zajmie” się jej rodziną.

 

 

Pomimo, że zakończył się Nadzwyczajny Jubileuszowy Rok Miłosierdzia, to drzwi miłosierdzia naszego serca są zawsze szeroko otwarte - stwierdza Ojciec Święty w Liście Apostolskim "Misericordia et Misera".

 

W dokumencie opublikowanym na zakończenie Jubileuszu papież postanawia, by aż do odwołania swoją posługę pełnili misjonarze miłosierdzia, aby wszyscy kapłani mogli zwalniać z ekskomuniki związanej z popełnieniem aborcji, a księża należący do Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X mogli ważnie udzielać rozgrzeszenia. Ponadto Franciszek ogłosił XXXIII Niedzielę Zwykłą Światowym Dniem Ubogich.

 

Oto tekst Listu Apostolskiego w tłumaczeniu na język polski:


FRANCISZEK:

 

Tym, którzy będą czytać ten List Apostolski -

miłosierdzie i pokój

więcej

Kościół preferuje pochówek ciał, chociaż nie zakazuje kremacji. Domaga się przechowywania prochów w miejscu świętym, zakazując ich rozrzucania a także przerabiania na pamiątki, biżuterię czy inne przedmioty – czytamy w opublikowanej dziś przez Kongregację Nauki Wiary instrukcji „Ad resurgendum cum Christo”. Dotyczy ona pochówku ciał zmarłych oraz przechowywania prochów w przypadku kremacji. Dokument zatwierdził i polecił opublikować Papież Franciszek.

 

W instrukcji przypomniano, że od ponad pół wieku Kościół zezwala na kremację zwłok, pod warunkiem, by „wybór ten nie był podyktowany wolą «odrzucenia chrześcijańskich dogmatów, albo w duchu sekciarskim, albo też pod wpływem nienawiści wobec religii katolickiej i Kościoła»(n.1)”. Podkreślono, że zmartwychwstanie Jezusa jest kulminacyjną prawdą wiary chrześcijańskiej. 

więcej

Na koniec 2014 na świecie żyło prawie 7,2 mld ludzi, wśród których blisko 1,3 mld to katolicy, co stanowi ok. 17,8 proc. mieszkańców naszej planety. Jeśli liczba ludności świata wzrosła z porównaniu z poprzednim rokiem wzrosła o niemal 67 mln, to katolików w tym czasie przybyło o ok. 18,4 mln, co oznacza, że ich odsetek w skali całego globu prawie się nie zmienił.

Fot. Grzegorz Gałązka

 

Te i wiele innych danych liczbowych zamieściła watykańska agencja misyjna FIDES tradycyjnie w przededniu kolejnej Światowej Niedzieli Misyjnej, która w tym roku będzie obchodzona 23 października już po raz 90.

Z przedstawionych materiałów wynika, że ludność świata na koniec 2014 liczyła ponad 7 160 mln, co oznacza wzrost w porównaniu z rokiem wcześniejszym o przeszło 66,9 mln. Najwięcej mieszkańców przybyło Azji – ok. 37,4 mln, następnie Afryce – 23 mln, Ameryce (rozpatrywanej jako jeden kontynent) – o ok. 8,7 mln i Oceanii – o niespełna 700 tysięcy, podczas gdy w Europie odnotowano spadek liczby ludności o ponad 2,7 mln.

W tym samym czasie liczba katolików wyniosła 1,28 mld, czyli o ok. 18,4 mln więcej niż rok wcześniej; tu najwyższy przyrost odnotowały Afryka – o ponad 8,5 mln i Ameryka – o 6,6 mln, następnie Azja – o nieco ponad 3 mln i Oceania – o ponad 200 tys. I znów na naszym kontynencie daje się zauważyć zmniejszenie się liczby wiernych – o 57 tysięcy. Katolicy stanowią obecnie 17,77 proc. mieszkańców Ziemi, tzn. o 0,09 proc. więcej. Najwięcej wzrósł ich udział w ogólnej liczbie ludności w Afryce – o 0,38 proc., Ameryce – o 0,12 i w Azji – o 0,05.

więcej

O Marii Magdalenie wspominają wszyscy czterej ewangeliści. U świętego Łukasza pojawia się już na początku działalności Jezusa, natomiast u pozostałych dopiero w momencie ukrzyżowania.

 

Poznajcie 10 podstawowych faktów o świętej Marii Magdalenie:

 

1. Maria Magdalena ma od tego roku swoje święto

 

W czerwcu 2016 roku wspomnienie świętej Marii Magdaleny zostało przez papieża Franciszka podniesione do rangi święta. Wprowadzona zmiana ma podkreślać znaczenie pierwszej Apostołki Zmartwychwstania, ponieważ to ona jako pierwsza przekazała Radosną Nowinę apostołom. Ten fakt ma zachęcać do refleksji nad godnością kobiety i jej rolą w Kościele i głoszeniu Ewangelii.

 

2. Jest Apostołką Apostołów

 

W Kościele Wschodnim była otaczana wielką czcią jako Apostołka Apostołów, ponieważ to ona oznajmiła uczniom o zmartwychwstaniu Jezusa, jednak ci nie uwierzyli. Została tak nazwana przez św. Hipolita, teologa, żyjącego na początku III wieku. Dziś powszechnie jest tak określana również w Kościele Katolickim.

 

3. Tak powstał mit żony Jezusa

więcej

Troki – dawna stolica Wielkiego Księstwa Litewskiego, miasto otoczone jeziorami z historycznym zamkiem na wyspie – warte są odwiedzenia. Najcenniejszą relikwią tego miasta jest cudowny obraz Matki Bożej Trockiej w kościele Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. Szczególnym dniem w jego historii był 4 września 1718 r. – obraz Trockiej Madonny został wówczas ukoronowany złotymi koronami, ofiarowanymi przez papieża Klemensa XI. Była to pierwsza koronacja w Wielkim Księstwie Litewskim i druga w Rzeczypospolitej – po Wizerunku Jasnogórskim. Od tej chwili Maryja z Trok jest uważana za patronkę Litwy.

Historia cudownego obrazu

Kościół Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Trokach został ufundowany przez wielkiego księcia Witolda w 1409 r. To on umieścił tu ikonę Matki Bożej, którą, jak głosi podanie, otrzymał w darze od cesarza bizantyjskiego Manuela II Paleologa. Jedyny tego rodzaju wizerunek Matki Bożej na Litwie szybko uzyskał miano cudownego. Prosić o opiekę i wstawiennictwo do stóp Trockiej Madonny przybywali: królowa Konstancja, Janusz Tyszkiewicz, hetman Stefan Czarniecki, król Jan Kazimierz, król Jan III Sobieski.

Ikona, zwana Nicopeia (Zwycięska), przedstawia tronującą Maryję, prawą ręką podtrzymującą siedzące na Jej kolanach Dzieciątko, a w lewej trzymającą gałązkę róży z trzema kwiatami. Wizerunek Trockiej Maryi wyróżnia bizantyjski styl obrazowania i pisania ikon. Można dostrzec na nim także rysy późnośredniowiecznego malarstwa zachodniego.

więcej
Początki szkaplerza
 
Początki szkaplerza karmelitańskiego sięgają XII stulecia. Duchowi synowie proroka Eliasza prowadzili życie modlitewne na górze Karmel w Palestynie. Nazywali się Braćmi Najświętszej Maryi Panny z góry Karmel. Z powodu licznych prześladowań przenieśli się do Europy. Kościół, uznając regułę ich życia, dał prawny początek Zakonowi Karmelitańskiemu. Rozwijał się on szybko i promieniował przykładnym życiem swoich członków. W Anglii szczególną świątobliwością odznaczał się św. Szymon Stock. Kiedy dostrzegł niebezpieczeństwa grożące zakonowi, błagał Najświętszą Dziewicę o pomoc. W nocy z 15 na 16 lipca 1251 roku ujrzał Najświętszą Maryję Pannę w otoczeniu aniołów, która podała mu szkaplerz koloru brązowego. Usłyszał wtedy następujące słowa Maryi: "Przyjmij, synu najmilszy, Szkaplerz twego Zakonu jako znak mego braterstwa, przywilej dla Ciebie i wszystkich karmelitów. Kto w nim umrze, nie zazna ognia piekielnego. Oto znak zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach, przymierze pokoju i wiecznego zobowiązania".
 
W XIV stuleciu Najświętsza Maryja Panna ukazała się papieżowi Janowi XXII i poleciła szczególną opiekę nad "Jej Zakonem Karmelitańskim". Obiecała obfite łaski i zbawienie należącym do Zakonu, którzy wiernie wypełniają swe śluby, a także należącym do Bractwa Szkaplerznego, którzy zachowują cnotę czystości według swego stanu i modlą się za Kościół święty. W końcu Matka Boża obiecała wszystkim nadzwyczajną łaskę, znaną w historii pod nazwą tzw. "przywileju sobotniego": "Ja, ich Matka, w pierwszą sobotę po ich śmierci, wyzwolę ich z czyśćca i zawiodę na górę życia wiecznego".
 
Stolica Apostolska zaliczyła szkaplerz święty do sakramentaliów. Swoją władzą potwierdziła przywileje szkaplerza, opierając ich skuteczność na modlitwach całego Kościoła. Szkaplerz święty, obok Różańca, stał się jednym z podstawowych nabożeństw maryjnych.
 
Obecnie nabożeństwo szkaplerzne znane jest nie tylko na starym kontynencie, ale i na całym świecie. Warto w tym miejscu przypomnieć, że Ojciec Święty Jan Paweł II od lat wczesnego dzieciństwa nosi święty szkaplerz.
 
Przywileje szkaplerza karmelitańskiego są następujące: 

1. Kto umrze odziany szkaplerzem świętym, nie zostanie potępiony; 
2. Noszący szkaplerz jako czciciel Matki Bożej zapewnia sobie Jej opiekę, co do duszy i ciała w tym życiu i szczególną pomoc w godzinie śmierci; 
3. Każdy, kto pobożnie nosi szkaplerz i zachowuje czystość według stanu, zostanie wybawiony z czyśćca w pierwszą sobotę po swojej śmierci; 
4. Ci, którzy należą do Bractwa Szkaplerznego, są duchowo złączeni z Zakonem Karmelitańskim i mają udział w jego dobrach duchowych za życia ziemskiego i po śmierci, a więc we Mszach świętych, Komuniach św., umartwieniach, modlitwach, postach itp.
więcej