AKTUALIA

Szczęście to nie aplikacja, którą można pobrać na telefon komórkowy: nawet najnowsza wersja nie pomoże wam stać się wolnymi i wspaniałymi w miłości - powiedział papież Franciszek w homilii podczas Mszy św. na placu św. Piotra.

Uczestniczyło w niej niemal 70 tys. 13-16 latków, którzy przybyli do Rzymu na Jubileusz Chłopców i Dziewcząt, zorganizowany w ramach Jubileuszowego Roku Miłosierdzia. W sobotę przeszli oni przez Bramę Miłosierdzia bazyliki św. Piotra, a wieczorem wzięli udział w czuwaniu modlitewnym na Stadionie Olimpijskim.

"Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali" (J 13,35).

Drodzy chłopcy i dziewczęta, jakże wielką odpowiedzialność powierza nam dziś Pan! Mówi nam, że ludzie będą rozpoznawać uczniów Jezusa, po tym jak się nawzajem miłują. Innymi słowy miłość jest dowodem osobistym chrześcijanina, jest jedynym ważnym "dokumentem", by Jezus uznał nas za uczniów. Jeśli ten dokument straci ważność i nie będzie stale odnawiany, to nie będziemy już świadkami Mistrza. Zatem pytam was: czy chcecie przyjąć zaproszenie Jezusa, aby być Jego uczniami? Czy chcecie być jego wiernymi przyjaciółmi? Prawdziwy przyjaciel Jezusa wyróżnia się zasadniczo konkretną miłością, nie miłością w obłokach, nie - miłością konkretną jaśniejącą w jego życiu. Miłość jest zawsze konkretna. To co nie jest konkretne a mówi o miłości to telenowela, romans telewizyjny. Czy chcecie żyć tą miłością, którą On nam daje? Chcecie czy też nie? Starajmy się zatem pójść do Jego szkoły, która jest szkołą życia, aby nauczyć się miłowania. A to jest praca na każdy dzień, aby nauczyć się miłowania.

więcej
Rozpoczął się Jubileusz Dziewcząt i Chłopców

„Drodzy chłopcy i dziewczęta, wasze imiona zapisane są w niebie, w miłosiernym sercu Ojca. Bądźcie odważni i idźcie pod prąd!”. Ta zachęta Papieża, wpisana na jego Twitterze, doskonale oddaje ducha rozpoczętego, w ramach Roku Świętego, Jubileuszu Dziewcząt i Chłopców.

Na trzydniowe obchody w Rzymie i Watykanie przyjechało blisko 70 tys. dzieci i młodzieży w wieku od 13 do 16 lat z różnych części Włoch, a także delegacje z innych krajów.

Rozpoczęte obchody to dni intensywnej modlitwy, spowiedzi, pielgrzymki do Drzwi Świętych w Bazylice Watykańskiej oraz wielu innych form świętowania. Kolumnada przy Placu św. Piotra stała się miejscem, w którym można skorzystać z sakramentu pojednania. Przez cały dzień udzielało go, siedząc na krzesłach, które stały się na ten czas zaimprowizowanymi konfesjonałami, 150 kapłanów. Przed południem przyszedł tam również spowiadać Franciszek.

Dziewczęta i chłopcy przechodzili dziś w pielgrzymce szlak jubileuszowy od Zamku Anioła przez prowadzącą na Watykan Via della Conciliazione aż do Drzwi Świętych w Bazylice Watykańskiej. Na wieczór zaś zaplanowano wielki spektakl muzyki i świadectw na rzymskim Stadionie Olimpijskim.

Natomiast w niedzielę przed południem młodzież wzięła udział w Eucharystii sprawowanej przez Papieża na Placu św. Piotra. Później nawiedzi Namioty Miłosierdzia ustawione na siedmiu placach Rzymu, gdzie młodzi pielgrzymi będą mogli wysłuchać świadectw o różnych dziełach miłosierdzia – tak co do ciała, jak i co do ducha. Jubileusz Dziewcząt i Chłopców zakończy się w poniedziałek.

W czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus przekazuje uczniom i światu nowe przykazanie. Przewyższa ono znacznie, a nawet kontestuje dotychczasowe przykazania i doskonałość praktykowaną dotychczas przez faryzeuszy.

 

Doskonałość faryzejska polegała przede wszystkim na nienagannym zachowaniu Prawa i nadmiernym koncentrowaniu się na formach zewnętrznych. Często gubiono przy tym wnętrze, serce, miłość. Jezus uczy miłości doskonałej, która obejmuje każdego człowieka, nawet wrogów: Miłujcie waszych nieprzyjaciół, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą, błogosławcie tym, którzy was przeklinają i módlcie się za tych, którzy was oczerniają (Łk 6, 27n). Taki rodzaj miłości jest naśladowaniem Boga Ojca, który jest dobry dla niewdzięcznych i złych (Łk 6, 35).

           

Przykład takiej miłości dał Jezus, szczególnie w czasie swojej męki. Do Judasza, który Go zdradza mówi: Przyjacielu, po coś przyszedł? (Mt 26, 50)Na krzyżu modli się za wszystkich wrogów, oprawców i prosi Ojca o przebaczenie ich zbrodni; a nawet usprawiedliwia ich nieświadomość: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią (Łk 23, 34). Co więcej, umiera z miłości do grzeszników: Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich(J 15, 13)Św. Paweł napisze: Chrystus bowiem umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdyśmy [jeszcze] byli bezsilni. A [nawet] za człowieka sprawiedliwego podejmuje się ktoś umrzeć tylko z największą trudnością. Chociaż może jeszcze za człowieka życzliwego odważyłby się ktoś ponieść śmierć. Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami (Rz 5, 6-8).

więcej

Jeden z Ojców Kościoła Wschodniego wypowiedział takie ciekawe zdanie, mianowicie, że jeżeli widzi człowieka dobrego, który pełni dobre czyny, to stara się go naśladować. Natomiast, jeśli widzi ewidentne zło i podłość ludzką, to wtedy robi rachunek sumienia, sam ze swoich grzechów. Nie potępia, tylko robi rachuneksumienia.

 

Chciałbym, byśmy spojrzeli na dzisiejszą Ewangelię w kontekście tego powiedzenia. Sądzę, że dzisiejsza Ewangelia jest bardzo tragiczna. Zaczyna się wyjściem Judasza. Mignęły nam plecy Judasza w Wieczerniku i Jezus mówi o miłości.

 

Z jednej strony mamy kogoś, kto od tej miłości odstępuje, odwraca się plecami i jest synonimem ludzkiej zdrady, a z drugiej strony jest to największe, nowe przykazanie. Jak to się dzieje, że człowiek, który jest tak blisko Miłości, jednocześnie potrafi Jej w tak tragiczny sposób zaprzeczyć?

 

Myślę, że pierwszym błędem Judasza było to, że on miał swoją własną koncepcję, jak powinno wyglądać zbawienie i zobaczmy jak często jesteśmy do niego podobni. Czy przekraczanie Bożych przykazań nie jest dziwną próbą poprawiania Pan Boga? Tak jakbyśmy Go klepali po plecach i usiłowali powiedzieć, że ludzkość poszła naprzód, a On jest stary i zdezaktualizowało się to, co On miał nam do powiedzenia.

więcej
Papież do młodzieży: bez Jezusa nie ma zasięgu

Jeśli w waszym życiu nie ma Jezusa, to jest tak jakby nie było w nim zasięgu - takie odwołanie do telefonii komórkowej przedstawił papież Franciszek w swym wideoprzesłaniu, wyświetlonym na Stadionie Olimpijskim Rzymie, gdzie zgromadziło się niemal 70 tys. uczestników Jubileuszu Chłopców i Dziewcząt w ramach Jubileuszowego Roku Miłosierdzia. Młodzi katolicy w wieku 13-16 lat uczestniczą tam w święcie pełnym muzyki i świadectw życia chrześcijańskiego.

 
Franciszek przypomniał, że rano młodzi zamienili plac św. Piotra w wielki konfesjonał, a potem przechodzili przez Drzwi Święte, które wskazują na spotkanie z Chrystusem, wprowadzającego w miłość Ojca i proszącego, abyśmy byli miłosierni, tak jak On.
 
Odwołując się do noszonych przez młodych pielgrzymów opasek z wypisanymi uczynkami miłosierdzia co do ciała, papież wyjaśnił, że są one "stylem życia chrześcijańskiego". Te konkretne czyny pozwalają dostrzec oblicze Jezusa w twarzach ludzi, także młodych, którzy są głodni, spragnieni, uchodźcami, cudzoziemcami, chorymi, potrzebującymi naszej pomocy i przyjaźni.
 
Ojciec Święty zauważył, że być miłosiernym oznacza także umieć przebaczyć, choć nie jest to łatwe. Zdarza się, że ktoś wyrządzi nam krzywdę, czujemy się obrażeni i w zdenerwowaniu możemy z kolei my obrazić innych. - Nie żywmy urazy i pragnienia zemsty! To niczemu nie służy: jest kornikiem, który nam pożera duszę i nie pozwala nam być szczęśliwymi. Przebaczajmy! Przebaczajmy i zapominajmy doznaną krzywdę. W ten sposób będziemy mogli zrozumieć nauczanie Jezusa, a także być Jego uczniami i świadkami miłosierdzia - zachęcałFranciszek.
 
Zwierzył się, że wiele razy dzwoni do przyjaciół, ale nie uzyskuje połączenia z powodu braku zasięgu. - Pamiętajcie, że jeśli w waszym życiu nie ma Jezusa, to jest tak jakby nie było w nim zasięgu! Nie możemy porozmawiać i zamykamy się w sobie - zaznaczył papież z telefonem komórkowym w dłoni.

Jerzy pochodził z Liddy (Azja Mniejsza). Zachowały się o nim nikłe dane biograficzne, jednak są bardzo liczne i wczesne dowody kultu Świętego. Jego ojcem miał być Pers - Geroncjusz. Syn miał być uproszony przez rodziców w późnej ich starości długą modlitwą. Jerzy jako ochotnik wstąpił do legionów rzymskich. Doszedł do rangi wyższego oficera (trybuna?). Podczas prześladowań za czasów Dioklecjana jako chrześcijanin odmówił złożenia ofiary bóstwom rzymskim (305?). Rozdał wcześniej całą swą majętność ubogim.

 

Poddano go okrutnym i długim męczarniom - według niektórych tekstów trwały one aż 7 lat. Przybijano go do krzyża, torturowano na katowskim kole. Umęczono go w Diospolis na terenie Palestyny.
Okrucieństwo zastosowane wobec św. Jerzego musiało być wyjątkowe, skoro wśród tak ogromnej liczby męczenników, którzy wówczas zginęli za wiarę, jemu nadano tytuł Wielkiego Męczennika. Jego kult na Wschodzie był tak popularny, że zajmował pierwsze miejsce po Najświętszej Pannie Maryi i św. Michale. W samym Egipcie i na Cyprze wzniesiono ku jego czci 60 kościołów, a nie było ani jednej świątyni bez jego wizerunku. W Jerozolimie już w wieku IV istniał kościół, a od wieku VI również klasztor ku jego czci. Podobny kościół i klasztor powstały w wieku VI w Jerychu. W Etiopii (Abisynii) do dzisiaj jego kult jest bardzo żywy. Na Kaukazie cała prowincja otrzymała jego nazwę (Georgia - Gruzja). Do kultu i legendy o Świętym przyczyniły się wyprawy krzyżowe, z których jedna stacjonowała pod Liddą. Za swego patrona uznają go: Anglia, Holandia, Niemcy, Szwecja i Litwa; archidiecezja białostocka i wileńska oraz diecezja pińska; miasta - między innymi Ferrara i Neapol. Pod wezwaniem św. Jerzego powstało wiele bractw rycerskich oraz zgromadzeń zakonnych. Stał się patronem rycerzy, żołnierzy, ludzi mających związek z bronią i walką - rusznikarzy, zbrojmistrzów, puszkarzy, kawalerzystów, wojsk pancernych, a także rolników, skautów i harcerzy. Jest orędownikiem podczas epidemii, zwłaszcza trądu, oraz w chorobach skóry.

więcej

Wcześniej mówiło się o "kremówkowaniu" Jana Pawła II. Dziś również zabijamy przesłanie papieża. Mamy na to, jako Polacy, kilka świetnych sposobów. A on naprawdę chce nam powiedzieć więcej niż tylko o rozwiązaniach ws. uchodźców czy komunii dla rozwodników.

 

Bardzo łatwo przychodzi nam dotykanie powierzchownej warstwy naszej religii. Z doświadczenia wiem, że wymyśliliśmy sporo sposobów na to, jak "zabić", tj. złagodzić i odrzucić to, co papież i ogólnie Kościół próbują nam przekazać.

 

Przykładem mogą być spotkania rodzinne podczas rozmaitych chrześcijańskich świąt. Wydaje się, że mamy coraz więcej problemów z autentycznym ich przeżywaniem. Po "zaliczonym" kościele siadamy wprawdzie razem do obiadu, ale ograniczamy życzenia i rytuały do minimum. Podejrzewam, że wielu czytelników doświadczyło tego, że spotkania z rodziną czy przyjaciółmi były zdominowane przez dyskusje światopoglądowe czy polityczne.

 

Nie mówię, że nie trzeba dyskutować. Ale nie pozwólmy, by te polemiki stały się sednem i jedynym autentycznie przeżytym elementem rozmaitych spotkań. Bo bardzo często polityka jest jedynie ucieczką, udaną próbą zabicia tematów o wiele bliższych naszym codziennym doświadczeniom.

 

Tego typu dyskusje siłą rzeczy redukują też przekaz Kościoła i papieża do kwestii światopoglądowych. Tym samym "za dużo" mówiący i piszący papież Franciszek spotyka się z ostrą krytyką ze strony wielu wiernych - świeckich i duchownych. Światopoglądowe i polityczne spory zabiły naszą wrażliwość i chęć dokonania pogłębionej refleksji. Choć początkowo stają się tematem zastępczym, po jakimś czasie zaczynają stanowić sens naszych działań.

więcej

W środę Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy przyjęło rezolucję, w której stwierdzono, że "praktykujący katolicy są w nieco większym stopniu antysemitami niż reszta populacji". Jednocześnie zaznaczono, że "tylko niewielka część nowoczesnych wyznawców islamu jest antysemicka".

 

Rada Europy wezwała także do zdecydowanej walki z antysemityzmem. Stwierdzono, że poziom antysemityzmu w krajach europejskich wciąż stanowi duże zagrożenie, a w ubiegłym roku wzrosła nietolerancja i liczba ataków antysemickich.

Do sprawy odniósł się m.in. Dominik Tarczyński (PiS), który przebywał na sali podczas głosowania nad rezolucją. – Gdy pierwszy raz zobaczyłem ten zapis w raporcie byłem zdumiony, że mnożna o katolikach pisać w ten sposób. Raport powstawał przez dwa ostatnie lata, jeszcze za kadencji PO i nikt z polskiej strony przeciwko niemu nie protestował. Nikt nic nie zrobił, aby to zatrzymać – mówił polityk na antenie Radia Maryja. 

Jak wynika z przyjętej rezolucji, w każdym państwie Unii Europejskiej istnieje problem antysemityzmu. Dodatkowo w dokumencie stwierdzono, że antysemityzm prezentują te osoby, które równocześnie są negatywnie nastawione m.in. do muzułmanów i środowisk homoseksualnych.

Przypomnijmy, że ostatnio również prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz mówiła o antysemityzmie w Polsce, twierdząc, że ”cała klasa polityczna powinna wyrazić głośny, a nie milczący sprzeciw" wobec takich zachowań. – Kilka miesięcy temu we Wrocławiu spalono kukłę Żyda, a kilka dni temu w ślad za milczącą postawą polityków, odprawiono mszę, w której szkalowano Polaków i Polki o odmiennych poglądach, a niektórym narodowościom odbierano prawo istnienia – mówiła Gronkiewicz-Waltz.

więcej
To było jedno z najmocniejszych kazań Franciszka.Homilia została wygłoszona trzy lata temu, 22 kwietnia 2013 roku. Była to jedna z pierwszych homilii nowowybranego papieża Franciszka.

Papież Franciszek ostro wypowiedział się o karierowiczach w Kościele nazywając ich "złodziejami i zbójami", którzy "okradają Jezusa z chwały" i myślą tylko o zyskach dla siebie.


- Także we wspólnotach chrześcijańskich są karierowicze. Udają, że wchodzą do niej, ale to złodzieje i zbóje okradający Jezusa z chwały - powiedział cytowany przez Ansę papież w homilii podczas porannej mszy, jaką codziennie odprawia w watykańskim Domu świętej Marty, gdzie mieszka. Dodał, że karierowicze "chcą tylko zysku dla samych siebie".

Franciszek stwierdził, że nie może być mowy o religii przypominającej handel.

- To byłaby religia jak ze sklepu. Ja dam ci chwałę, a ty dasz ją mnie - podkreślił.

Wezwał wszystkich w Kościele, by postępowali zgodnie z błogosławieństwami, wskazanymi przez Jezusa w Kazaniu na Górze: “jesteś pokorny, ubogi, cichy, sprawiedliwy".

- Kiedy przedstawiają ci inną propozycję, nie słuchaj jej - apelował papież.

Następnie zauważył: "Jest wiele ścieżek, być może bardziej korzystnych, ale nie są one prawdziwe".

- Drogą jest tylko Jezus. Ktoś z was powie: "Ojcze jesteś fundamentalistą". Nie, to po prostu powiedział Jezus: "Ja jestem bramą"- mówił papież Franciszek.

Syryjscy uchodźcy wdzięczni Franciszkowi

- Papież zrobił dla nas o wiele więcej niż jakikolwiek przywódca muzułmański - mówią syryjscy uchodźcy-muzułmanie, którychFranciszek przywiózł z obozu na greckiej wyspie Lesbos do Rzymu.

 

Wyrażają nadzieję, że przywódcy państw arabskich i całego świata zrobią tyle, co papież. Trzema rodzinami, liczącymi w sumie 12 osób, zajęła się Wspólnota św. Idziego. Obecnie uczą się one włoskiego w prowadzonej przez nią szkole językowej.

 

Pochodzą zarówno z obszarów zajętych przez Państwo Islamskie, jak i z przedmieść Damaszku, gdzie codziennie toczą się walki. Jeden z ojców rodzin jest nauczycielem historii, a jedna z matek pracowała w syryjskiej komisji ds. energii atomowej, zaś jej mąż był w ojczyźnie ogrodnikiem.

 

Odpowiedzialna za przyjmowanie imigrantów we Wspólnocie św. Idziego Daniela Pompei pojechała na Lesbos przed wizytą papieża 16 kwietnia. Jej zadaniem było wybranie rodzin, które Franciszek miał zabrać do Rzymu. Kryteriami w procesie selekcji były m.in. posiadanie stosownych dokumentów, kraj pochodzenia (z Syrią jako priorytetem) i przybycie na teren Unii Europejskiej przed 20 marca br., kiedy zawarto porozumienie między UE i Turcją, zezwalające na deportację uchodźców.