AKTUALIA

W roku 1932 negatywna utopia Aldousa Huxley’a Nowy wspaniały świat ukazała przerażający obraz ludzkości poczynanej w sposób czysto biologistyczny i manipulowany, gdzie ludzi produkowano przemysłowo i edukowano kolektywnie. W owym świecie jedno słowo było absolutnie zakazane: słowo „matka”. Po udanym praniu mózgu słowo to wywoływało uczucie wstrętu. W nowym człowieku nie należało widzieć stworzenia poczętego i urodzonego, lecz postrzegać w nim produkt fabryczny, proste factum, ani genitum, ani natum. Człowiek ten miał wierzyć, że jest tworem stechnicyzowanego społeczeństwa i niczego więcej, żadnego starszego osobowego Ty, czy nawet Boga. Nawiasem mówiąc, słowa „ojciec” w ogóle już nie było; jasne, że dało się je wyeliminować z jeszcze większą łatwością niż matka. Według należącej już do klasyki książki Druga płeć (1949) Simone de Beauvoir, dozwolone są wyłącznie pytania strukturalne: «Jak być kobietą?», ale nie pytania podstawowe: «Co to jest kobieta?». Zdaniem de Beauvoir, w rzeczywistości kobieta jest wymysłem męskiego sprytu, pragnącego uwolnić się od przykrych obowiązków. Dlatego kategorię „kobiecość” należałoby odrzucić od razu jako represyjną, a ofiarą tego pada również macierzyństwo. Bycie kobietą zawierałoby bowiem dwie „pułapki”: dziecko i mężczyznę; obie wywołują chęć związania się, a zatem permanentne obowiązki. Przede wszystkim dziecko, z uwagi na jego uzależnienie psychofizyczne, miałoby stanowić naturalne „jarzmo kobiety”. Kobiece ciało należy „przezwyciężyć” i zneutralizować: za pomocą chemicznego wyrównania biorytmu albo, w skrajnych przypadkach, aborcji. Bycie kobietą pozostaje w ten sposób nadal określane wyłącznie przez abstrakcyjną autonomię własnej istoty. 

więcej

Kunegunda, nagrobek Henryka II w katedrze w Bambergu (szczegół, Tilman Riemenschneider (1460-1531) Para królewska roku Tysięcznego: Kunegunda i Henryk II. Ich spotkanie jest, być może, rezultatem porywów serca i miłości. Lecz jest przede wszystkim wynikiem matrymonialnych strategii wielkich arystokratycznych rodów Niemiec. Młodzieńcowi są przeznaczone wysokie godności, ale nie tron. Jest przecież dziedzicem młodszej, niesfornej linii dynastii saskiej. Jego małżeństwo z Kunegundą, córką Zygfryda Luksemburskiego z możnej rodziny ardeńskiej, w okresie między rokiem 996 a 1000 nie wydaje się szczególnie ważne. Lecz nagła śmierć młodego Ottona III w styczniu roku 1002 odmienia los małżonków. W braku bezpośrednich dziedziców tronu, wybór nowego władcy należy do książąt królestwa. Z poparciem episkopatu Henryk zostaje wybrany 7 czerwca 1002 i konsekrowany. Jest teraz „głową Kościoła” — caput ecclesiae — “namiestnikiem Kościołów Bożych” — rector ecclesiarum Dei według teologii suwerenności Karolingów. Henryk II staje na czele chrześcijańskiego świata, jego zadaniem jest poprowadzić lud ku zbawieniu. 14 stycznia 1014 zostaje ukoronowany cesarską koroną w Rzymie przez Papieża, a wraz z nim otrzymuje koronę cesarską Kunegunda, ukoronowana na królową 10 sierpnia 1002 roku w Padeborn. Obydwoje umieli realizować decydującą politykę kościelną, która świadczy o ich woli wspierania Kościoła w jego pragnieniu reform i odnowy.

 

Według średniowiecznych źródeł małżonkowie kochali się wzajemnie, lecz związek pozostawał bezdzietny: taka sytuacja oznaczała w średniowieczu odrzucenie nieszczęsnej, bezpłodnej kobiety. Henryk II odmówił rozwodu z żoną, by ożenić się z inną. Nie mając dzieci, uroczyście mianował Chrystusa swoim bezpośrednim następcą. Uczynił to przy okazji erygowania diecezji bamberskiej w roku 1007. Jego postawa, kontrastująca z powszechnie przyjętym w tej sprawie postępowaniem, lecz pod każdym względem zgodna z przepisami kościelnymi, wzbudziła podziw chrześcijańskiego świata. Henryk zmarł w roku 1024, a Kunegunda, która po jego śmierci schroniła się do żeńskiego klasztoru w Kaufungen, położonego w pobliżu Kassel, w roku 1033.

więcej
Pięćset lat z Teresą

Ile matek, ilu rodziców wybrało jej imię dla córki. Ile zakonnic (a wśród nich również później błogosławione i święte) przyjęło jej imię na chrzcie duchowym. Ileż osób, wierzących i nie, brało i bierze z niej przykład, a z jej pism czerpie siłę i nową odwagę życiową. Na przestrzeni pięciuset lat – tyle ich minęło od 28 marca 1515 r. — Teresa pozostawiła głębokie znaki. Dlatego postanowiliśmy poświęcić ten numer dodatku «kobiety kościół świat» jej samej i jej dziedzictwu: w dialogu karmelitanki bosej z ateistyczną badaczką naukową (czyniąc wyjątek od naszej zasady, by kobieta, z którą wywiad drukujemy na pierwszej stronie, była zawsze katoliczką); w opowiadaniu francuskiej pisarki, która poświęciła jej swoją najnowszą książkę; w reportażu katolickiej historyczki, która bada niezliczone przeobrażenia, jakich postać świętej doznała w ciągu wieków; w narracji żydowskiej historyczki, która opowiada o niechrześcijańskim pochodzeniu Teresy. Medytacja o niej prowadzi też do dziejów sztuki. Poczynając od jedynego portretu wykonanego za jej życia, który przedstawia ją w wieku sześćdziesięciu jeden lat: obraz namalowany przez brata Juana de la Miseria (dzisiaj najczęściej pojawiający się na niezliczonych suwenirach sprzedawanych w Ávili), ukazuje rysy kobiety inteligentnej, silnej i pewnej siebie («Niech ci Bóg przebaczy! Zrobiłeś ze mnie paskudną staruchę!» - powiedziała artyście). I choć w XVIII wieku wybitni malarze przedstawiali ją w stanie pełnej mistycznej ekstazy — między innymi Zurbarán, Velázquez, Ribera i Rubens — to prawdziwy symbol mistyki uczynił z niej Bernini w arcydziele dzisiaj znajdującym się w kościele Santa Maria della Vittoria (św. Maryi Zwycięskiej) w Rzymie. Istnieje cała galeria wizerunków, wykraczających poza ciasne wyobrażenie Teresy jako modelu posłusznej mniszki i powtarzanych na przestrzeni wieków aż po wiek XX, kiedy Teresa staje się ikoną bardzo różnych artystek, takich między innymi jak Polka Tamara Łempicka czy Belgijka Ade Bethune, której czarnobiali święci zdobili strony czasopisma «Catholic Worker» przez wiele dziesiątków lat. A w przyszłość wysyła nas sama Teresa: «Widzę — pisała w Drodze doskonałości — znaki zapowiadające nadejście czasów, kiedy nie będzie już powodu, by lekceważyć cnotliwe i silne dusze tylko z tego powodu, że należą do kobiet ». (g.g.)

«Prawdziwy zaszczyt. Najważniejsza wizyta w moim życiu»: tak prezydent Republiki Kuby Raúl Modesto Castro Ruz określił spotkanie z Papieżem Franciszkiem, które odbyło się w niedzielę 10 maja rano w gabinecie w Auli Pawła VI. Audiencja, bardzo serdeczna, trwała blisko godzinę.

Po przybyciu do Watykanu ok. 9.30 szef państwa został przywitany przez prefekta Domu Papieskiego abpa Gänsweina oraz arcybiskupów Angela Becciu, Substytuta Sekretariatu Stanu, i Paula Richarda Gallaghera , sekretarza ds. relacji z państwami.

 

Następnie odbyło się spotkanie indywidualne z Papieżem w małym gabinecie, gdzie Franciszek powitał prezydenta słowem «bienvenido!». Prezydent – jak powiedział dziennikarzom przed opuszczeniem Watykanu – chciał podziękować Franciszkowi za aktywną rolę w sprawie polepszenia relacji między Kubą i Stanami Zjednoczonymi Ameryki; wyraził także uczucia narodu kubańskiego oczekującego na wizytę Papieża na wyspie, zaprogramowaną na wrzesień.

Stamtąd Papież i Castro przeszli do innej sali, gdzie odbyła się prezentacja delegacji kubańskiej, złożonej z blisko dziesięciu osób, a byli wśród nich wiceprzewodniczący Rady Ministrów Ricardo Cabrisas Ruiz, minister spraw zagranicznych Bruno Rodríguez, ambasador przy Stolicy Apostolskiej Rodney López i rodzina prezydenta.

więcej
W imieniu ubogich · Na otwarciu Expo Papież potępia paradoks obfitości i kulturę marnotrawstwa

Najważniejsze powinny być oblicza głodujących mężczyzn i kobiet

Papież Franciszek raz jeszcze potępił „paradoks obfitości” i „kulturę marnotrawstwa”, apelując o „zmianę mentalności”, aby można było urzeczywistnić „model rozwoju sprawiedliwego i zrównoważonego”.

Zwracając się za pośrednictwem połączenia wideo do uczestników uroczystości inauguracji Uniwersalnej Wystawy w Mediolanie wkrótce po godz. 12.30 w piątek 1 maja, Papież mówił o Wystawie jako „sprzyjającej okazji do zglobalizowania solidarności”, zachęcając do tego, by refleksjom na temat: „Wyżywić planetę, energia dla życia”, towarzyszyła „świadomość obliczy milionów osób głodnych, które dzisiaj nie będą jadły w sposób godny istoty ludzkiej”. Są one „obecnością ukrytą – przyznał Franciszek – jednak w rzeczywistości na nich musi być skupiona główna uwaga podczas tego wydarzenia”.

Odnośnie do tego Papież wezwał, aby na nowo uświadomić sobie, że „nasze codzienne działania, na każdym poziomie odpowiedzialności”, zawsze mają „wpływ na życie tych, którzy, będąc blisko czy daleko, cierpią głód”. Również Expo zatem nieuchronnie będzie umacniało „paradoks obfitości”, jeżeli utraci z pola widzenia tę rzeczywistość i ulegnie logice kultury marnotrawstwa.

Stąd wezwanie do wszystkich działaczy i badaczy, którzy pracują w dziedzinie wyżywienia; potrzebują oni, podkreślił, „mądrości i odwagi”, aby mogli sprostać „wielkiej odpowiedzialności”, jaka jest im powierzona. „Moim pragnieniem jest – powiedział Franciszek – aby to doświadczenie pozwoliło przedsiębiorcom, handlowcom, uczonym poczuć, że uczestniczą w wielkim programie solidarności: wyżywienia planety z poszanowaniem każdego człowieka, który ją zamieszkuje, i z poszanowaniem środowiska naturalnego”. Jest to, dodał, „wielkie zadanie, do którego realizacji Bóg wzywa ludzkość XXI w. – nareszcie przestać wykorzystywać ogród, który Bóg nam powierzył, tak aby wszyscy mogli jeść owoce z tego ogrodu”. Jest to projekt, który „nadaje pełną godność pracy producentów i tych, którzy prowadzą badania w dziedzinie wyżywienia, podkreślił, kończąc przemówienie apelem o to, aby nigdy nie dopuścić do tego, by zabrakło „chleba i żywności jakiemukolwiek mężczyźnie i kobiecie”.

Tymczasem pierwszy dzień mediolańskiej Expo, którą odwiedziło ok. 200 tys. gości, wśród nich liczni przedstawiciele świata polityki, gospodarki i kultury, został zakłócony przez wandalską przemoc w trakcie manifestacji tzw. antagonistów. Jednakże te akty przemocy nie zdołały przyćmić rangi tego wydarzenia.

Chrześcijanie nie tylko z nazwy. · Franciszek w parafii Santa Maria Regina Pacis w Ostii Lido ·

Życie chrześcijańskie oznacza „trwanie w Jezusie”, a „jeżeli się od tego oddalamy, nie trwamy w Panu, jesteśmy chrześcijanami tylko z deklaracji słownej, ale nie świadczącymi o tym życiem; jesteśmy chrześcijanami, ale martwymi, bowiem nie wydajemy owocu, jak winne pędy oderwane od winorośli”.

Przemawiając do wspólnoty parafii pw. Santa Maria Regina Pacis (Świętej Maryi Królowej Pokoju) w Ostii Lido, którą odwiedził w niedzielę 3 maja po południu, Papież wezwał wszystkich do dawania konkretnego i skutecznego świadectwa chrześcijańskiego, które jest dalekie od hipokryzji. W trakcie popołudnia Franciszek spotkał się z wszystkimi przedstawicielami wspólnoty, którą kierują ojcowie pallotyni, a następnie odprawił Mszę św. wraz z kardynałem wikariuszem Agostinem Vallinim i miejscowym duchowieństwem. Spotkanie Papieża z wiernymi z parafii Regina Pacis poprzedziła nieprzewidziana w programie wizyta – Franciszek udał się bowiem do pobliskiego lunaparku, gdzie odwiedził trzy małe siostry Jezusa – z bractwa zainspirowanego duchowością Karola de Foucauld – które od lat prowadzą swoją misję ewangelizacyjną wśród pracowników wesołego miasteczka i cyrkowców.

Natchnienie Ducha · Prezentacja jubileuszu miłosierdzia ·

Bogaty kalendarz obchodów przewiduje Rok Święty Miłosierdzia, ogłoszony przez Papieża Franciszka, który będzie trwał od 8 grudnia 2015 r. do 20 listopada 2016 r. Został on zaprezentowany przez abpa Rina Fisichellę, przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji – której powierzona została organizacja jubileuszu – podczas konferencji prasowej we wtorek 5 maja rano w Biurze Prasowym Stolicy Apostolskiej.

Idea jubileuszu narodziła się jako autentyczne «natchnienie Ducha», wyjaśnił hierarcha, opowiadając, że 28 sierpnia ubiegłego roku podczas prywatnej audiencji Franciszek powiedział mu: «Jakże bym pragnął, by odbył się jubileusz miłosierdzia!». Dlatego można mówić o «natchnieniu Ducha, nie tylko pragnieniu, ale natchnieniu podsuniętym Papieżowi przez Ducha Świętego».

Hierarcha przedstawił najbardziej znaczące spotkania składające się na program obchodów, a także przypomniał, że Papież w symboliczny sposób wykona różne gesty, by dotrzeć do egzystencjalnych «peryferii» ludzkości i

«sam dać świadectwo bliskości z ubogimi i wrażliwości na nich».

Abp Fisichella zaprezentował również logo Roku Świętego, które «stanowi sumę teologiczną miłosierdzia i jego motta», zaczerpniętego z Ewangelii św. Łukasza (6, 36): Miłosierni jak Ojciec.

 

Nieoficjalne tłumaczenie dokumentu przygotowane przez Katolicką Agencję Informacyjną, 18 października 2014 r.

My, ojcowie synodalni, zebrani w Rzymie wokół papieża Franciszka na nadzwyczajnym zgromadzeniu ogólnym Synodu Biskupów, zwracamy się do wszystkich rodzin na różnych kontynentach, szczególnie zaś do tych, które idą za Chrystusem – Drogą, Prawdą i Życiem. Okazujemy swój podziw i wdzięczność za codzienne świadectwo, jakie składacie nam i światu swoją wiernością, swoją wiarą, nadzieją i miłością.

Również my, pasterze Kościoła, urodziliśmy się i wzrastaliśmy w rodzinach o najróżniejszych dziejach i kolejach życia. Jako kapłani i biskupi spotkaliśmy i żyliśmy obok rodzin, które opowiedziały nam słowami i pokazały nam czynami długi ciąg blasków, ale także trudów.

Już samo przygotowanie tego zgromadzenia synodalnego, począwszy od odpowiedzi na kwestionariusz, rozesłany do Kościołów na całym świecie, pozwoliło nam usłyszeć głos bardzo wielu doświadczeń rodzinnych. Później nasz dialog w dniach Synodu wzajemnie nas wzbogacił, pomagając nam ujrzeć całą żywą i złożoną rzeczywistość, w której żyją rodziny.

Przedstawiamy wam słowa Chrystusa: „Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli ktoś usłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał a on ze Mną” (Ap 3, 20). Tak jak zwykł to czynić, gdy przemierzał drogi Ziemi Świętej, wchodząc do domów w miasteczkach, Jezus nadal chodzi także dzisiaj ulicami naszych miast. W swoich domach doświadczacie blasków i cieni, wzniosłych wyzwań, ale niekiedy też dramatycznych prób. Ciemność jeszcze bardziej gęstnieje, przechodząc w mrok wtedy, gdy w samo serce rodziny wkrada się zło i grzech.

Jest to przede wszystkim wielkie wyzwanie wierności w miłości małżeńskiej. Osłabnięcie wiary i wartości, indywidualizm, zubożenie relacji, napięcie pożądania, ignorujące refleksję, wyznaczają również życie rodzinne. Tak oto uczestniczymy w wielu kryzysach małżeńskich, do których często podchodzi się w sposób powierzchowny i bez odwagi cierpliwości, sprawdzenia, wzajemnego przebaczenia, pojednania a także poświęcenia. W ten sposób upadki te rodzą nowe relacje, nowe pary, nowe związki i nowe małżeństwa, stwarzając złożone sytuacje rodzinne a problematyczne z chrześcijańskiego punktu widzenia.


 

więcej
Abp Gądecki: Kościół otwarty dla wszystkich, słabych i silnych

Synod dał wyraźny znak, że chce, aby cały Kościół zaangażował się w pomoc rodzinie – powiedział abp Stanisław Gądecki podczas dzisiejszego spotkania z dziennikarzami w Warszawie. Podsumowując obrady synodu o rodzinie, Przewodniczący KEP odniósł się m.in. do kwestii kryzysu rodziny i małżeństwa, Komunii świętej dla osób rozwiedzionych i homoseksualizmu.

– Kościół jest otwarty dla wszystkich. Tak samo na słabych i na silnych. I małżeństwa mocne, i te słabe związki, zawsze potrzebują pomocy Kościoła – powiedział abp Gądecki. Podkreślił, że problem rodziny jest podstawową troską Kościoła i społeczeństwa, ponieważ zdrowe społeczeństwo zasadza się na zdrowej rodzinie.

Osoby rozwiedzione nie są „wypchnięte” z Kościoła, i choć nie mogą przyjmować Komunii sakramentalnej, to nadal mogą przystępować do spowiedzi i uczestniczyć w Komunii duchowej i w ten sposób budować więź z Chrystusem – podkreślił Metropolita Poznański.

Abp Gądecki zaznaczył też, że Kościół nie podważa godności osób o skłonnościach homoseksualnych, ponieważ nie podważa tego, co jest związane z człowieczeństwem. Dodał jednak, że Kościół nie widzi możliwości, by związki jednopłciowe stawiać na równi z małżeństwami sakramentalnymi. Zaznaczył, że zwracając uwagę na godność człowieka i prawa ludzkie, należy brać pod uwagę również prawa dziecka. Ma ono prawo być wychowywane w sposób komplementarny - przez mamę i tatę.

- Kryzys rodziny i małżeństwa, widoczny na wszystkich kontynentach, domaga się odpowiedzi duszpasterskiej i towarzyszenia ze strony Kościoła – zauważył abp Gądecki, zaznaczając jednocześnie, że wsparcie to musi być silniejsze niż do tej pory. Wskazał także na znaczącą rolę świeckich we wspieraniu rodziny. - Jeśli świeccy nie włączą się w pomoc rodzinie i małżeństwu, to samo duchowieństwo niewiele zrobi, dlatego, że nie ma ono takiej siły przekonywania, która płynie z argumentu życia świeckiego – powiedział.

Papież: Kościół to nie organizacja pozarządowa

Kościół nie urodził się w "laboratorium", lecz "w drodze". To nie organizacja pozarządowa czy tylko duchowieństwo w Watykanie, Kościół to my, lud, rodzina - mówił papież Franciszek podczas audiencji generalnej.

Rozpoczynając cykl katechez o Kościele Franciszek podkreślił, że nie jest toinstytucja"mająca cel sama w sobie" czy też stowarzyszenieprywatne.

Początki Kościoła, przypomniał papież, związane są z Abrahamem, którego Bóg wezwał, by opuścił swą ojczystą ziemię i wyruszył w drogę. - Abraham nie miał księgi teologii, by dowiedzieć się, kim jest ten Bóg; pokładał zaufanie w miłości - dodał.

- To nie oznacza, że ci ludzie byli zawsze przekonanymi wiernymi, od początku był opór, zamknięcie się w sobie i pokusy targowania się z Bogiem, by rozwiązać problem na swój sposób - zauważył papież.

Mówiąc o Kościele Franciszek stwierdził: "Także my codziennie doświadczamy egoizmu, twardości serca, ale Bóg nam zawsze przebacza i właśnie to, a nie naszezdolnościczy zasługi, pozwala nam wzrastać jako Lud Boży".

Podczas spotkania z kilkudziesięcioma tysiącami wiernych papież nawiązał do obchodzonego 20 czerwca Światowego Dnia Uchodźcy i zaapelował do osób oraz instytucji o zagwarantowanie uciekinierom każdej narodowości i religii "godnego przyjęcia i powodów do nadziei".

- Miliony rodzin uchodźców z tylu krajów, miliony ludzi każdej wiary przeżywają dramaty i doświadczają ran, które z trudem się goją - dodał. - Jezus też był uchodźcą, musiał uciekać, by ratować swe życie, z Józefem i Marią udał się do Egiptu - podkreślił Franciszek.