AKTUALIA

Relikwie św. Mikołaja w Moskwie
Relikwie św. Mikołaja w Moskwie Relikwie św. Mikołaja - patrona Rosji mogą odwiedzić ten kraj niedługo po spotkaniu papieża Franciszka z patriarchą Cyrylem - ujawnili na swej stronie internetowej franciszkanie z Asyżu. Decyzją papieża doczesne szczątki św. Mikołaja, przechowywane od tysiąca lat w Bari we Włoszech, mają wkrótce zostać przewiezione do Moskwy i wystawione tam, by wierni prawosławni mogli oddać im cześć. Ma to być ze strony Kościoła katolickiego wyraz „miłości braterskiej” wobec rosyjskiego prawosławia.
Słowa papieża i patriarchy po rozmowie w Hawanie
Słowa papieża i patriarchy po rozmowie w Hawanie Była to dyskusja otwarta, z pełnym zrozumieniem naszej odpowiedzialności za nasze Kościoły i za nasz lud wierzący – powiedział patriarcha Cyryl po rozmowie z papieżem Franciszkiem 12 lutego w Hawanie. Ojciec Święty ze swej strony podkreślił, że obaj rozmawiali ze sobą jak bracia, złączeni tym samym chrztem, sakrą biskupią. „Rozmawialiśmy jasno, bez półsłówek i przyznaję, że czułem pociechę od Ducha Świętego” – dodał Franciszek. Oto polskie teksty wypowiedzi obu hierarchów: Patriarcha Cyryl: Wasza Świątobliwość, Ekscelencje, drodzy bracia i siostry, panie i panowie, W czasie dwóch godzin odbyliśmy otwartą dyskusję, z pełnym zrozumieniem odpowiedzialności za nasze Kościoły, za nasz lud wierzący, za przyszłość chrześcijaństwa i za przyszłość cywilizacji ludzkiej. Była to rozmowa bardzo treściwa, która umożliwiła nam zrozumienie i usłyszenie stanowisk drugiej strony. A wyniki tej rozmowy pozwalają mi zapewnić, że obecnie oba Kościoły mogą razem współpracować, broniąc chrześcijan na całym świecie i z pełną odpowiedzialnością pracować razem, aby nie było wojny, aby szanowano życie ludzkie na całym świecie, aby umacniały się podstawy moralności osobistej, rodzinnej i społecznej a dzięki udziałowi Kościoła w życiu współczesnego społeczeństwa ludzkiego, aby oczyściło się ono w imię naszego Pana Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego. Papież Franciszek: Wasza Świątobliwość, eminencje, czcigodni księża, Rozmawialiśmy jak bracia, mamy ten sam chrzest, jesteśmy biskupami. Rozmawialiśmy o swoich Kościołach i zgodziliśmy się, że jedność postępuje. Rozmawialiśmy jasno, bez półsłówek i przyznam, że czułem słowa pociechy od Ducha Świętego w tym dialogu. Dziękuję za pokorę Jego Świątobliwości, pokorę braterską i za jego dobre życzenia jedności. Wyszliśmy z serią inicjatyw, które – jak sądzę – są wykonalne i będą mogły być zrealizowane. Dlatego chcę jeszcze raz podziękować Jego Świątobliwości za jego życzliwe przyjęcie, jak również współpracownikom, wymienię dwóch: Jego Eminencję Metropolitę Hilariona i Jego Eminencję Kardynała Kocha ze wszystkimi ich zespołami, które pracowały dla tego. Nie chcę odejść stąd, nie wyraziwszy podziękowania Kubie, wielkiemu narodowi kubańskiemu i jej prezydentowi, obecnemu tutaj. Dziękuję mu za czynną gotowość. Jeśli tak dalej pójdzie, Kuba stanie się stolicą jedności. A wszystko to niech będzie ku chwale Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego oraz dla dobra świętego wiernego Ludu Bożego, pod płaszczem Najświętszej Matki Bożej.
Papież do dziennikarzy w samolocie: podróż upragniona przez mojego brata Cyryla
Papież do dziennikarzy w samolocie: podróż upragniona przez mojego brata Cyryla To bardzo ważna podróż i bardzo upragniona: bardzo upragniona przez mojego brata Cyryla, ale także przez Meksykanów - tymi słowami papież Franciszek skomentował swe spotkanie w Hawanie z patriarchą moskiewskim i wizytę w Meksyku. Rozmawiał on z dziennikarzami na pokładzie samolotem, którym leciał z Rzymu do stolicy Kuby. Przypomniał, że podczas jednej ze środowych audiencji ogólnych meksykańska dziennikarka Valentina Alazraki podarowała mu wszystkie filmy Cantinflasa - meksykańskiego aktora komediowego. - W ten sposób wszedłem do Meksyku przez drzwi Cantinflasa, który bardzo śmieszy - wyznał papież. Dodał, że jego najgłębszym pragnieniem jest stanąć przed Madonną z Guadalupe, „której tajemnicę się bada, bada, bada i nie znajduje się ludzkiego wyjaśnienia”. [Chodzi o niewyjaśniony dotychczas przez naukowców sposób powstania wizerunku Maryi na indiańskim płaszczu - KAI.] - Nawet najbardziej naukowe badania mówią: „To jest dzieło Boże”. Pozwala to Meksykanom mówić: „Jestem ateistą, ale jestem guadalupańczykim”. Niektórym, nie wszyscy są ateistami - zastrzegł Franciszek. Poinformował, że jest to ostatnia podróż, organizowana przez dr. Alberta Gasbarriego, który od 47 lat pracuje w Watykanie, a od 37 lat zajmuje się papieskimi podróżami. Zaproponował, by w drodze powrotnej wyrazić mu wdzięczność, organizując małą uroczystość. Za podróże odpowiedzialny teraz będzie prał. Mauricio Rueda - zapowiedział Franciszek, po czym przywitał się osobiście z każdym z dziennikarzy, obecnych na pokładzie samolotu. Na zakończenie wspomniana przez papieża Valentina Alazraki podarowała mu sombrero, które chciała mu wręczyć meksykańska rodzina, gdy w ub.r. był na Kubie, ale nie udało się jej dotrzeć do Franciszka. Dziennikarka przypomniała, że pierwsze sombrero podarowała św. Janowi Pawłowi II 37 lat temu, gdy po raz pierwszy leciał do Meksyku w styczniu 1979 r.
Franciszek przestrzegł księży przed pokusami klerykalizmu, władzy i pieniędzy
Franciszek przestrzegł księży przed pokusami klerykalizmu, władzy i pieniędzy Zgodnie z wieloletnim zwyczajem na początku Wielkiego Postu, w tym roku 11 lutego papież spotkał się z duchowieństwem diecezji rzymskiej w bazylice św. Jana na Lateranie, będącej jego katedrą jako biskupa Rzymu. Głównym wątkiem jego improwizowanego przemówienia było Miłosierdzie Boże, nawiązujące do ogłoszonego przez niego Nadzwyczajnego Roku Świętego. „Miłosierdziem jest Jezus, jest Ojciec, który zesłał Go nam. I jeśli nie wierzysz, że Bóg przybył do nas w ciele, jesteś antychrystem” – powiedział biskup Rzymu, przypominając, że są to słowa św. Jana Apostoła. Zwrócił uwagę, że jest to miłosierdzie, które stało się ciałem, a przejawia się to m.in. w fakcie, że Jezus wybierał na swych uczniów grzeszników, a ten, który się Go zaparł, został później papieżem. „Takie jest miłosierdzie Boże. Jakież to piękne!” – podkreślił Ojciec Święty. Dodał, że nie oznacza to pobłażania, ale „jest to miłość, objęcie ojcowskie, czułość, zdolność zrozumienia, wczucia się w położenie innej osoby”. Zauważył następnie, że odpuszczanie grzechów „nie jest łatwe, gdyż surowość często pochodzi od nas, to my jesteśmy surowi lub pańscy, jest to choroba klerykalizmu”. Zdaniem papieża, są tym dotknięci wszyscy duchowni, on także. „I to my wszyscy musimy z tym walczyć” – zaznaczył mówca. Wezwał kapłanów, aby jako ojcowie duchowi pozwalali wzrastać swym dzieciom, wyznaczając zarazem pewne granice, „ale jako ojciec”. „Nie jesteśmy książętami ani szefami, ale jesteśmy sługami ludzi” – przypomniał Franciszek. I dodał: „Jeśli Pan powierzył ci tę misję, to właśnie po to, abyś poszedł pomagać ludziom z pokorą i miłosierdziem”. Przestrzegł przed nadmierną surowością i zalecił łagodność, taką, jak pokazuje to sam Bóg. Przywołał w tym kontekście przykład szpitala, w którym łagodność pielęgniarki czy dobrego lekarza sprawia, że rany łatwiej się goją. "Pieszczota słowa, wypowiedzianego przez kapłana w konfesjonale, przynosi bardzo wiele dobrego, a nawet czyni cuda" - dodał Ojciec Święty. Wskazał następnie na działalność Pawła VI, a zwłaszcza św. Jana Pawła II w zakresie popularyzowania idei miłosierdzia: encyklika "Dives in misericordia", wyniesienie na ołtarze siostry Faustyny i ustanowienie Niedzieli Miłosierdzia. Swój wkład w szerzenie tej idei wniósł również Benedykt XVI, poświęcając miłosierdziu kilka swoich katechez środowych. Przy okazji Ojciec Święty opowiedział, skąd wziął się u niego pomysł z ogłoszeniem Roku Miłosierdzia. „Pewnego razu w czasie braterskiej rozmowy z abp. Fisichellą [przewodniczącym Papieskiej Rady Krzewienia Nowej Ewangelizacji – KAI] zauważyłem, że miłosierdzie jest nicią, która w Kościele jest obecna od dawna. Może warto byłoby ustanowić Jubileusz Miłosierdzia?” – wspominał papież. Dodał, że z początku była to luźno rzucona myśl, „ale później to Pan sprawił”. Następnie, zwracając się wprost do każdego z obecnych, Franciszek oświadczył: „Dzisiaj, gdy zobaczyłem, jak wszyscy się spowiadaliście, poczułem pociechę, gdyż jedną z najpiękniejszych łask w prezbiterium jest widok prezbiterów czujących się grzesznikami, bo w ten sposób mogą lepiej odpuścić grzechy innym”. „Jest to piękna łaska” – dodał. „Bądźcie miłosierni jak Ojciec, wielcy grzesznicy” – wezwał zgromadzonych na zakończenie spotkania. Podziękował im za pracę, jaką wykonują, dodając z humorem, że „w tym roku będziecie mieli nadgodziny, za które nie dostaniecie zapłaty”. „Ale to Pan da radość wykonywania tych ekstra prac, abyście byli miłosierni jak Ojciec” – podkreślił. Przed opuszczeniem bazyliki papież zauważył, że dzisiejszego popołudnia czekają go jeszcze dwa wydarzenia, a nie jest jeszcze do końca przygotowany i spakowany przed jutrzejszym wyjazdem do Meksyku. Tradycyjnie też poprosił o modlitwę za niego.
Synod nie jest kongresem, parlamentem czy senatem - powiedział Ojciec Święty otwierając w Watykanie obrady pierwszej kongregacji ogólnej XIV Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów.

Oto tekst wystąpienia Ojca Świętego w tłumaczeniu na język polski:

Wasze Świątobliwości, eminencje, ekscelencje, bracia i siostry,

Kościół podejmuje dziś dialog rozpoczęty wraz ze zwołaniem Nadzwyczajnego Synodu na temat rodziny - a z pewnością znacznie wcześniej - aby ocenić i dokonać wspólnej refleksji nad tekstem "Instrumentum laboris", wypracowanego na podstawie Relacji Synodu oraz odpowiedzi z konferencji episkopatów i organów posiadających do tego prawo.

Synod, jak wiemy, jest wspólnym pielgrzymowaniem w duchu kolegialności i synodalności, odważnie podejmując parezję, gorliwość duszpasterską i doktrynalną, mądrość, szczerość, i zawsze mając przed oczyma dobro Kościoła, rodzin i najwyższe prawo - zbawienie dusz (por. Kan. 1752 KPK).

Chciałbym przypomnieć, że Synod nie jest konferencją lub miejscem zebrań, nie jest parlamentem lub senatem, gdzie wypracowuje się uzgodnienia. Synod jest natomiast wyrazem życia Kościoła, to znaczy Kościoła podążającego razem, aby odczytać rzeczywistość oczyma wiary i z sercem Boga. Jest to Kościół, stawiający sobie pytanie o swoją wierność względem depozytu wiary, który nie jest dla niego muzeum, którego trzeba strzec lub ocalić, ale żywym źródłem, z którego Kościół czerpie, aby ugasić pragnienie życia i rzucić światło na depozyt życia.

Synod odbywa się zawsze w łonie Kościoła i świętego Ludu Bożego, do którego należymy jako pasterze, to znaczy słudzy.

Synod jest także miejscem chronionym, gdzie Kościół doświadcza działania Ducha Świętego. Na Synodzie Duch przemawia językiem wszystkich ludzi, którzy pozwalają się prowadzić Bogu, który zawsze zaskakuje, Bogu, który objawia maluczkim to, co ukrywa przed mądrymi i roztropnymi, Bogu, który stworzył Prawo oraz szabat dla człowieka, a nie odwrotnie, Bogu, który zostawia dziewięćdziesiąt dziewięć owiec, aby znaleźć jedyną zagubioną, Bogu, który jest zawsze większy od naszej logiki i naszych obliczeń.

Przypomnijmy jednak, że Synod będzie mógł być przestrzenią działania Ducha Świętego tylko wtedy, gdy my uczestnicy przyobleczemy się w apostolską odwagę, ewangeliczną pokorę i ufną modlitwę. Odwagę apostolską, która nie daje się zastraszyć ani w obliczu pokus świata, które usiłują zagasić w sercach ludzi światło prawdy, zastępując ją małymi i przejściowymi światłami, ani też w obliczu znieczulenia niektórych serc, które - pomimo dobrych intencji - oddalają ludzi od Boga. "Apostolską odwagę, by wnosić życie, a nie czynić z naszego chrześcijańskiego życia muzeum pamiątek" - (Homilia w Domu Św. Marty, 28 kwietnia 2015). Pokorę ewangeliczną, która potrafi ogołocić się ze swoich konwencji i uprzedzeń, aby słuchać braci biskupów i napełnić się Bogiem. Pokora, która nie prowadzi do wskazywania palcem na innych, aby ich osądzić, ale aby wyciągnąć do nich rękę, żeby ich podnieść, nigdy nie czując się od nich lepszymi. Ufna modlitwa to działanie serca, gdy otwiera się na Boga, kiedy uciszamy wszystkie nasze humory, aby słuchać łagodnego głosu Boga, który przemawia w milczeniu. Bez słuchania Boga wszystkie nasze słowa będą tylko "słowami", które nie nasycają, ani niczemu nie służą. Jeśli nie pozwalamy się prowadzić Duchowi Świętemu, to wszystkie nasze decyzje będą tylko "ozdobami", które zamiast uwypuklać Ewangelię, będą ją zakrywać i ukrywać.

Drodzy bracia, jak powiedziałem, Synod nie jest parlamentem, w którym celem osiągnięcia konsensusu lub wspólnych uzgodnień odwołujemy się do negocjacji, paktowania czy kompromisu. Jedyną metodą Synodu jest otwarcie się na Ducha Świętego, z odwagą apostolską, z ewangeliczną pokorą i ufną modlitwą, aby to On nas prowadził, aby nas oświecił i stawiał nam przed oczyma nie nasze osobiste opinie, ale wiarę w Boga, wierność Magisterium, dobro Kościoła i zbawienie dusz.

Na koniec chciałbym podziękować jego eminencji kardynałowi Lorenzo Baldisseriemu, sekretarzowi generalnemu Synodu, jego ekscelencji biskupowi Fabio Fabene, podsekretarzowi, relatorowi, kardynałowi Peterowi Erdő i sekretarzowi specjalnemu, jego ekscelencji abp. Bruno Forte, przewodniczącym delegowanym, pisarzom, konsultorom, tłumaczom i wszystkim tym, którzy pracowali z prawdziwą wiernością i całkowitym poświęceniem dla Kościoła: serdecznie dziękuję!

Dziękuję również wam wszystkim, drodzy ojcowie synodalni, delegaci bratnich Kościołów, audytorzy, audytorki i asystenci za wasze czynne i owocne uczestnictwo.

Szczególne podziękowanie pragnę skierować do obecnych w tej chwili i śledzących nas z daleka dziennikarzy. Dziękuję za wasze żarliwy udział i waszą godną podziwu uwagę.

Rozpoczynamy nasze pielgrzymowanie przyzywając pomocy Ducha Świętego i wstawiennictwa Najświętszej Rodziny: Jezusa, Maryi i Józefa! Dziękuję!

Arabskie słowo islam, wbrew obiegowym opiniom, ma niewiele wspólnego ze słowem salam – pokój. Wywodzi się z arabskiego słowa aslama, a które oznacza poddawać się, podporządkowywać, zdawać się na kogoś. W tym też znaczeniu wyznawców islamu nazywa się muzułmanami, po arabsku muslim, czyli tymi, którzy poddali się woli Boga (Allaha)
 
Oryginalne znaczenie słowa islam staje się kluczem do zrozumienia przesłania, jakie otrzymał w 610 r. Arab z Mekki, Muhammad Ibn 'Abd Allah, powszechnie znany jako Mahomet. Muzułmanie wierzą, że w nocy podczas snu (w miesiącu Ramadan), w jaskini Hira, nawiedził go archanioł Gabriel (Gibril), karząc Mu recytować słowa, które weszły potem do 96 sury Koranu: "W imię Boga, Miłosiernego, Litościwego. Głoś w imię twego Pana, który stworzył człowieka z grudki krwi. Głoś! A Pan twój jest Najhojniejszy, Który nauczał piórem (?)".
 
Burzliwe życie Muhammada, walki, którymi torował drogę nowej religii, zarówno wśród swoich, jak i obcych, nie tłumaczą jednak w pełni tego, w jaki sposób ta nowa religia tak szybko weszła w historię nie tylko całego Bliskiego Wschodu, ale i świata, stając się "konkurencją" dla judaizmu i chrześcijaństwa.
 
Islam stał się religią jednoczącą rozbite plemiona arabskie. W swym pochodzie potrafił wykorzystać także dramat rozbitego już wówczas na różne odłamy chrześcijaństwa. W swej zawiłej i subtelnej teologii (spory chrystologiczne) uwikłanej w politykę Bizancjum, zostało ono w szybkim tempie niemalże zupełnie wyparte z Półwyspu Arabskiego.

więcej
Papież Franciszek: Halloween trzeba zakazać

Papież Franciszek uważa, że należy zakazać „zła”, jakim jest Halloween. Ojciec święty jest przerażony rosnącą liczbą opętań wśród dzieci, które wcześniej bawiły się w Halloween.

 

Podczas niedawnego spotkania egzorcystów w Rzymie ks. Aldo Buonaiuto zwrócił uwagę na fakt, iż około 31 października co roku setki niewinnych dzieci zostaje opętanych przez demony. Na całym świecie do egzorcystów zgłaszają się rodzice z prośbą o interwencję.

 

Ks. Buonaiuto, który ma poparcie papieża Franciszka, zauważył, że wbrew temu, co sądzi wielu „Halloween nie jest niewinną zabawą, lecz stanowi przedsionek do czegoś znacznie bardziej niebezpiecznego”. Wyjaśnił, że osoby biorące udział w Halloween nie muszą uczestniczyć w złych rytuałach, składać ofiary ze zwierząt, profanować cmentarze i kraść Hostie. Halloween to najlepsza pora do rekrutacji nowych członków przez różne sekty. To jest po prostu otwarcie się na działanie diabła.

 

Papież chce, by święto duchów i upiorów zastąpić bezpiecznym dla dzieci świętem Holyween. W tym roku włoskie dzieciaki będę przebierać się za świętych i uczestniczyć w czuwaniach modlitewnych w kościołach w całym kraju.  Ojciec święty zachęca inne kraje do podobnych działań.

 

Przeciwko Halloween w 2009 r.  wypowiedział się Benedykt XVI. Stwierdził on, że jest to „święto antychrześcijańskie i niebezpieczne”. Halloween „promuje kulturę śmierci” i „popycha nowe pokolenia w kierunku mentalności ezoterycznej magii, atakuje święte i duchowe wartości przez diabelskie inicjacje za pośrednictwem obrazów okultystycznych”.

Jak chronić chrześcijan Wschodu

Ponad sto milionów chrześcijan na świecie zaznaje dyskryminacji, prześladowania, przemocy. Sytuacja jest szczególnie poważna na Bliskim i Środkowym Wschodzie, gdzie dochodzi do autentycznego exodusu: w Iraku pozostało już tylko 300 tysięcy chrześcijan. Przed wojną z 2003 r. było ich ponad milion. 

Taka sama sytuacja jest w Syrii: ofensywa tzw. Państwa Islamskiego na równinie Niniwy w Syrii latem 2014 r. zmusiła do ucieczki półtora miliona osób, z których większość to chrześcijanie.

Aby powstrzymać tę ucieczkę, 56 państw i 11 organizacji międzynarodowych postanowiło po raz pierwszy przyjąć całościową strategię pod egidą Narodów Zjednoczonych. Plan został przedstawiony wczoraj na międzynarodowej konferencji poświęconej prześladowanym mniejszościom na Bliskim i Środkowym Wschodzie, odbywającej się w Quai d'Orsay w Paryżu, na której głos zabrał abp Paul Richard Gallagher, sekretarz ds. relacji z państwami. „Po raz pierwszy od wieków w tym roku nie było możliwe odprawienie w Mosulu Mszy św. w Boże Narodzenie”, powiedział, otwierając obrady konferencji, prezydent Francji François Hollande. Odpowiedzialni za okrucieństwa „powinni odpowiedzieć przed międzynarodowym wymiarem sprawiedliwości”. A na temat pluralizmu wypowiedział się także włoski minister spraw zagranicznych Paolo Gentiloni, według którego „po dwóch tysiącach lat istnieje niebezpieczeństwo, że chrześcijańskie mniejszości w Iraku i w Syrii zostaną wyizolowane lub wręcz wypędzone”.

Jak wyjaśnił francuski minister spraw zagranicznych Laurent Fabius, wypracowana strategia zawiera cztery punkty: przede wszystkim jest to wspólne zaangażowanie się, aby nie dopuścić do tego, że zniknie „tysiącletnia różnorodność Bliskiego Wschodu, bez reagowania”; zostanie wzmożone wsparcie humanitarne, aby zaradzić potrzebom uchodźców w takich krajach, jak Liban, Jordania, Turcja i Irak; dyplomacje państw zainteresowanych zwrócą się do Rady Bezpieczeństwa ONZ o „zbadanie sposobu skierowania” najcięższych zbrodni do Międzynarodowego Trybunału Karnego; wreszcie, zapowiedziano „współpracę międzyparlamentarną” w celu przyjęcia i wprowadzenia w życie ustaw, które „na pierwszym miejscu postawią prawa człowieka, w tym wolność religijną”.     

Ponad wszelkimi przeciwnościami

Papież Franciszek wyruszył w sobotę rano, 19 września, w dziesiątą międzynarodową podróż, najdłuższą – od 19 do 28 września – i z pewnością jedną z najważniejszych i najbardziej oczekiwanych. W tej historycznej chwili wizyta na Kubie i w Stanach Zjednoczonych nabiera w istocie szczególnego znaczenia. Te dwa kraje zbliżyły się po niemal 60 latach chłodu; ostrych przeciwności, które w najburzliwszych czasach „zimnej wojny” wystawiły na niebezpieczeństwo nawet pokój światowy. A skoro proces pokojowy zaznał nieoczekiwanego przyspieszenia, a wręcz doszło do przełomu – wraz ze wznowieniem stosunków dyplomatycznych i otwarciem na nowo ambasad w obu krajach – wiele jest w tym zasługi Papieża.

Niektóre szczegóły ujawnił w wywiadzie dla TV2000, właśnie w przeddzień podróży, substytut w sekretariacie stanu Angelo Becciu. Arcybiskup powiedział, że dyplomaci obydwu krajów przybyli do Watykanu, aby złożyć podpisy na dokumencie wobec Sekretarza Stanu, „niemal jakby gwaranta słów, które między sobą wymienili”. Franciszek „zachwycił przedstawicieli narodu kubańskiego i amerykańskiego”, kontynuował, dodając, że „to oni poprosili Papieża, aby stał się poręczycielem tego pragnienia rozmawiania ze sobą, prowadzenia dialogu, spotkania się”. A „Papież się nie wycofał”. Teraz, kiedy upadek tak bardzo anachronicznego muru uczynił bardziej widocznymi nadzieje na przyszłość, które napierały za tą niewidoczną, ale sztywną kurtyną, Papież chce dać świadectwo swojej bliskości, także fizycznie, w tej tak ważnej chwili.  

Miałem to szczęście, że studiowałem socjologię na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie nauczono mnie, że zalewowi ideologicznego bełkotu trzeba przeciwstawić się empirycznymi danymi. Dlatego sądzę, że w ideologicznej dyskusji na temat uchodźców przybywających do Europy tysiącami dobrze przyjrzeć się faktom, a nie opierać rozumowania na fotkach, empatii i nadziei, że jakoś to będzie.

Proponuję przyjrzeć się 12 stwierdzeniom, o których prawdziwości nie bardzo można dyskutować, gdyż oparte są na danych Fronteksu, Eurostatu i paru innych szacownych instytucji (na życzenie dostarczam linki).

Proponuję dyskusję, by odpowiedzieć nie na uboczne pytanie "Jak dzielić uchodźców", ale na pytanie podstawowe: "Jak SENSOWNIE pomagać uchodźcom z Bliskiego Wschodu?".

1. Politycy europejscy NIE zostali zaskoczeni zwiększonym napływem imigrantów, tylko narastający problem zlekceważyli. W styczniu i lutym, podał Frontex 24 marca (politycy niewątpliwie mieli te dane wcześniej), na najważniejszych szlakach imigracyjnych ogromnie wzrosły liczby imigrantów w stosunku do roku 2014:

*szlak środkowośródziemnomorski - o 42 proc.;

*szlak wschodniośródziemnomorski - o 102 proc.;

*szlak zachodniobałkański - o 990 proc. (tak!)

*szlak wschodniośródziemnomorski przez Grecję - wzrost o 102 proc.

więcej