AKTUALIA

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego

Pięćdziesiąt dni po zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa - w tym roku 20 maja - Kościół obchodzi uroczystość Zesłania Ducha Świętego.

 

Tym samym świętuje swoje narodziny, bo w tym dniu, jak pisze św. Łukasz w Dziejach Apostolskich, grono Apostołów zostało "uzbrojone mocą z wysoka" a Duch Święty czyni z odkupionych przez Chrystusa jeden organizm - wspólnotę.


Na zgromadzonych w Wieczerniku Apostołów, jak pisze św. Łukasz w Dziejach Apostolskich Jezus Chrystus zesłał Ducha Pocieszyciela, by Ten, doprowadził do końca dzieło zbawienia. W ten sposób rozpoczyna się nowy etap - czas Kościoła, który ożywiony darem z nieba rozpoczyna przepowiadanie radosnej nowiny o zbawieniu w Chrystusie.

 

Duch Święty dzięki swoim darom: mądrości, rozumu, rady, męstwa, umiejętności, pobożności i bojaźni Bożej uzdalnia wiernych do dojrzałej obecności w świecie. Kieruje losami Kościoła, kiedy wybiera do grona Apostołów w miejsce Judasza św. Macieja, kiedy prosi o wyznaczenie Barnaby i Pawła, jak pisze święty Łukasz "do dzieła, które im wyznaczyłem", czy kiedy posyła Apostołów do tego, by w określonych częściach świata głosili Ewangelię.

 

Wprowadza wspólnotę wierzących w głębsze rozumienie tajemnicy Chrystusa, dając im zrozumienie Pisma świętego.

 

Uroczystość liturgiczna Zesłania Ducha Świętego sięga pierwszych wieków chrześcijaństwa. Łączono ją z Wielkanocą, a od IV w. wyodrębniono jako osobne święto, uroczyście obchodzone zarówno w Kościele Wschodnim jak i Zachodnim. Synod w Elwirze urzędowo wprowadził ją w 306 roku. W wigilię Pięćdziesiątnicy, podobnie jak w wigilię Wielkanocy, święcono wodę do chrztu świętego i udzielano chrztu katechumenom.

 

Papież Leon XIII wprowadził nowennę, czyli dziewięciodniowe przygotowania modlitewne na przyjście Ducha Świętego, aby dokonał przemiany w naszych sercach, tak jak przemienił Apostołów w Wieczerniku.

 

W Polsce w niektórych regionach Wielkanoc nazywa się Białą Paschą, a Zesłanie Ducha Świętego - Czerwoną, prawdopodobnie dlatego, że dopiero po Jego zstąpieniu Apostołowie stali się zdolni do dawania świadectwa krwi. Uroczystość tę powszechnie nazywa się w Polsce Zielonymi Świętami, gdyż w okresie, w którym jest obchodzona, przyroda odnawia się po zimie, a zieleń jest dominującym kolorem pejzażu. Uroczystość Zesłania Ducha Świętego kończy w Kościele katolickim okres wielkanocny.

 

Symbolem Ducha Świętego jest gołębica. Zwykło się też przedstawiać go w postaci ognistych języków, gdyż tak Dzieje Apostolskie opisują jego zesłanie na Apostołów.

„Niestety” i „pod warunkiem że”: tymi dwoma wyrażeniami posłużył się Papież Franciszek, by wyjaśnić, czym jest i jak się przeżywa do głębi przebaczenie. Podczas Mszy św. odprawianej we wtorek 6 marca rano w Domu św. Marty, Papież powiedział, że nie wstydząc się, należy przyznawać, że „niestety” jesteśmy grzesznikami. I przypomniał, że Pan jest zawsze gotowy nam przebaczyć, „pod warunkiem że” my przebaczymy innym.

„Podążając tą drogą nawrócenia, którą jest Wielki Post, dziś Kościół zachęca nas do refleksji nad przebaczeniem”, powiedział na początku Papież, zadając sobie pytanie: „Co to jest przebaczenie? Skąd się bierze przebaczenie?”. Aby odpowiedzieć na te pytania Franciszek nawiązał do „dwóch dzisiejszych czytań”, które – powiedział - „możemy wytłumaczyć przy pomocy dwóch prostych wyrażeń: niestety i pod warunkiem że”. To właśnie są te „dwa wyrażenia z dzisiejszego przesłania: niestety i pod warunkiem że”. W pierwszym czytaniu, zaczerpniętym z Księgi Daniela (3, 25.34-43), „Azariasz, w rozpalonym piecu, modli się do Pana i prosi Go: 'Nie opuszczaj nas na zawsze, Panie, wejrzyj na nas'”. Azariasz „znalazł się w rozpalonym piecu, bo nie chciał złożyć hołdu bożkowi: czcił tylko Boga”. Istotnie „nie robi Bogu wyrzutów, nie mówi: 'Zobacz, ja dla Ciebie się naraziłem, zaryzykowałem dla Ciebie, a Ty mi się tak odpłacasz?”. Azariasz „nie mówi tego; sięga do korzeni” i pyta: „Dlaczego spotyka to mnie i nasz lud? Bo zgrzeszyliśmy. Ty, Panie, jesteś wielki. Zawsze nas ratowałeś, ale niestety, zgrzeszyliśmy. Chcieliśmy Ci służyć, ale niestety, jesteśmy grzesznikami”. Właśnie „w tym momencie – powiedział Papież – Azariasz wyznaje swój grzech: grzech ludu. Obwinia samego siebie”. I faktycznie „obwinianie samych siebie jest pierwszym krokiem do uzyskania przebaczenia: 'Panie, nie odwracaj od nas swego miłosierdzia. Jesteśmy najmniejsi, popełniliśmy grzechy. Obyś mógł widzieć, że nasze serca są skruszone, a duch pełen pokory!'. Jest to zatem obarczenie winą samych siebie: Zgrzeszyliśmy, jesteś wielki, niestety zgrzeszyłem”.

więcej

List Boga Ojca do… Ciebie.

Słowa, które zaraz przeczytasz są prawdziwe. Ponieważ wypływają z serca Boga, mogą zmienić twoje życie - jeśli tylko na to pozwolisz. Bóg ciebie kocha - On jest tym Ojcem, którego szukasz przez całe życie. Oto list miłosny od Niego dla Ciebie..

 

Moje Dziecko! 

 

Możesz mnie nie znać, ale Ja wiem o Tobie wszystko (Psalm 139.1)
Wiem kiedy siedzisz i kiedy wstajesz (Psalm 139.2)
Znam wszystkie Twoje drogi (Psalm 139.3)
Nawet wszystkie włosy na Twojej głowie są policzone (Mateusz 10.29-31)

Ponieważ zostałeś stworzony na mój obraz (Rodzaju 1.27)
We mnie żyjesz, poruszasz się i jesteś (Dzieje Apostolskie 17.28)
Bo jesteś moim potomstwem (Dzieje Apostolskie 17.28)
Znałem Cię zanim zostałeś poczęty (Jeremiasz 1.4-5)

[Jaka jest najgorsza pokusa?] Jaka jest najgorsza pokusa?

Wybrałem Ciebie gdy planowałem stworzenie (Efezjan 1.11-12)
Nie byłeś pomyłką (Psalm 139.15)
Wszystkie Twoje dni są zapisane w mojej księdze (Psalm 139.16)

Określiłem dokładny czas Twojego urodzenia i miejsce zamieszkania (Dzieje Apostolskie 17.26)
Jesteś cudownie stworzony (Psalm 139.14)
Ukształtowałem Cię w łonie Twojej matki (Psalm 139.13)

I byłem pomocny w dniu twoich narodzin (Psalm 71.6)
Jestem fałszywie przedstawiany przez tych, którzy mnie nie znają (Jan 8.41-44)
Nie jestem odległy i gniewny, jestem pełnią miłości (1 Jana 4.16)

I całym sercem pragnę Cię tą miłością obdarzyć (1 Jana 3.1)
Po prostu dlatego, że jesteś moim dzieckiem, a Ja - Twoim Ojcem (1 Jana 3.1)
Daję Ci więcej niż Twój ziemski ojciec mógłby Ci zapewnić (Mateusz 7.11)

Bo jestem Ojcem doskonałym (Mateusz 5.48)
Wszelkie dobro, jakie otrzymujesz, pochodzi z mojej ręki (Jakub 1.17)
Zaopatruję cię i zaspokajam wszystkie Twoje potrzeby (Mateusz 6,31-33)
Moim planem jest dać ci dobrą przyszłość (Jeremiasz 29,11)

Ponieważ kocham Cię miłością wieczną i nieskończoną (Jeremiasz 31.3)
Moich myśli o Tobie jest więcej niż ziaren piasku na brzegu morza... (Psalm 139.17-18)
I cieszę się Tobą, śpiewając z radości (Sofoniasz 3.17)

Nigdy nie przestanę czynić Ci dobra (Jeremiasz 32.40)
Gdyż jesteś moją drogocenną własnością (Wyjścia 19.5)
Z całego serca i z całej duszy chcę, byś mieszkał bezpiecznie (Jeremiasz 32.41)

I pokazać Ci rzeczy wielkie i wspaniałe (Jeremiasz 33.3)
Jeśli będziesz mnie szukał z całego serca, znajdziesz mnie (Powtórzonego Prawa 4.29)
Rozkoszuj się mną, a dam Ci to, czego pragnie Twoje serce (Psalm 37.4)

Bo to Ja daję Ci takie pragnienia (Filipian 2.13)
Jestem w stanie dać ci o wiele więcej, niż możesz sobie wyobrazić (Efezjan 3.20)
To we mnie znajdziesz największe wsparcie i zachętę (2 Tesaloniczan 2.16-17)

Jestem też Ojcem, który pociesza Cię we wszelkich twoich smutkach (2 Koryntian 1.3-4)
Kiedy jesteś załamany, jestem blisko Ciebie (Psalm 34.18)
Tak jak pasterz niosący owieczkę, trzymam Cię blisko mojego serca (Izajasz 40.11)

Pewnego dnia otrę wszystkie łzy z Twoich oczu (Objawienie 21.3-4)
I uwolnię od wszelkiego bólu, który znosiłeś na ziemi (Objawienie 21.3-4)
Jestem Twoim Ojcem i kocham Cię dokładnie tak, jak kocham mojego syna, Jezusa (Jan 17.23)

Bo w Jezusie objawiłem moją miłość do Ciebie (Jan 17.26)
On jest wiernym odbiciem mnie samego (Hebrajczyków 1.3)
Przyszedł by udowodnić, że jestem z Tobą, nie przeciwko Tobie (Rzymian 8.31)

[Jak wychować dzieci w wierze?] Jak wychować dzieci w wierze?

By powiedzieć Ci, że nie liczę Twoich grzechów (2 Koryntian 5;18-19)
Jezus umarł żebyśmy - Ty i ja - mogli zostać pojednani (2 Koryntian 5.18-19)
Jego śmierć była najwyższym wyrazem mojej miłości do Ciebie (1 Jana 4.10)

Oddałem wszystko co kochałem, by zdobyć Twoją miłość (Rzymian 8.31-32)
Jeśli przyjmiesz dar mojego syna Jezusa, przyjmiesz mnie samego (1 Jana 2.23)
I nic już nigdy nie oddzieli Cię od mojej miłości (Rzymian 8.38-39)

Przyjdź do mnie, a wyprawię największą ucztę, jaką niebo kiedykolwiek widziało (Łukasz 15.7)
Zawsze byłem Ojcem i zawsze Nim będę (Efezjan 3.14-15)
Ale czy Ty… "chcesz być moim dzieckiem?" (Jan 1.12-13)
Czekam na Ciebie (Łukasz 15.11-32)

Kocham Cię, Twój Tatuś...

Bóg Wszechmogący!

Papież do kleru: nie jesteśmy Mesjaszem!

„Nasze powołania mają podwójny wymiar: korzenie w ziemi i serca w niebie. Kiedy brakuje jednego z tych dwóch, zaczyna się dziać coś złego, a nasze życie stopniowo się wyjaławia” – mówił Papież na spotkaniu z kapłanami, osobami życia konsekrowanego i seminarzystami w Trujilo. Podkreślił, że nasza wiara, powołanie jest bogate pamięcią, która uznaje, że ani życie, ani wiara, ani Kościół nie zaczynają się od narodzin kogoś z nas. Z takiej pamięci wynika wiele pozytywnych konsekwencji.

Jedną z nich, zaznaczył Franciszek, jest radosna świadomość siebie samego. Przykładem takiej postawy jest św. Jan Chrzciciel, który wie, że nie jest Mesjaszem. Jego rolą jest wskazywanie na Jego przyjście.

Tym, którzy jednak są kuszeni pokusą mesjanizmu, Papież zaproponował, aby nie bali się śmiać z samych siebie. To ratuje bowiem przed liczeniem tylko na siebie i stawianiem się ponad innych. Jeżeli ktoś tego nie potrafi, to powinien o tę łaskę prosić Pana, a także patrzeć z uśmiechem w lustro ze zdziwieniem: to naprawdę ja?„My, osoby konsekrowane, nie jesteśmy powołani do zastępowania Pana ani naszymi dziełami, ani naszymi misjami, ani niezliczonymi czynnościami, które musimy wypełniać. (...) Jesteśmy po prostu proszeni, aby pracować wraz z Panem, ramię w ramię, ale nigdy nie zapominając, że nie zajmiemy Jego miejsca. To nie sprawia, że możemy «poluzować» w pracy ewangelizacyjnej, a wręcz przeciwnie pobudza nas i wymaga od nas, byśmy pracowali, pamiętając, że jesteśmy uczniami jedynego Nauczyciela. Uczeń wie, że podąża i zawsze będzie podążał za Nauczycielem. To jest źródłem naszej radości. Dobrze jest, gdy wiemy, że nie jesteśmy Mesjaszem! Uwalnia to nas od sądzenia, że jesteśmy zbyt ważni, zbyt zajęci” – powiedział Ojciec Święty.

Posiadanie pamięci, kontynuował Franciszek, daje nam także możliwość nie zapominania o godzinie naszego powołania. Tak, jak św. Jan, który w swojej Ewangelii zapisał nawet i taki szczegół.

„Kiedy zapominamy o tej godzinie, to zapominamy o naszych początkach, o naszych korzeniach; i tracąc te podstawowe współrzędne, odkładamy na bok najcenniejszą rzecz, jaką może mieć osoba konsekrowana: spojrzenie Pana. (...) Być może nie jesteś zadowolony z miejsca, w którym Pan cię spotkał, być może nie dostosowuje się do sytuacji idealnej lub takiej, która «bardziej by się tobie podobała». Ale właśnie tam cię znalazł i opatrzył twoje rany. Każdy z nas wie, gdzie i kiedy: może w chwili skomplikowanych sytuacji, sytuacji bolesnych – tak, może się tak zdarzyć. Ale tam spotkał ciebie Bóg Życia, abyś stał się świadkiem Jego Życia, abyś stał się uczestnikiem Jego misji i sprawił, byś wraz z Nim, był czułością Boga dla wielu ludzi. Dobrze jest pamiętać, że nasze powołania są wezwaniem miłości, by miłować, aby służyć” – mówił Franciszek.

Jako trzecią zaletę pamięci Franciszek wskazał umiejętność zarażania innych wiarą, która płynie z radości ze spotkania z Panem. Tak uczynił Andrzej, który po spotkaniu z Jezusem poszedł do swojego brata Piotra, aby podzielić się radością: „Znaleźliśmy Mesjasza”. Ta radość szczególnie potrzebna jest w dzisiejszym, rozdrobnionym świecie, skłaniającym do izolowania się.W tym kontekście Papież wskazał na potrzebę bycia wdzięcznym wszystkim tym, dzięki którym mogliśmy wzrastać w wierze i w powołaniu. „Nie zamieniajcie się w zawodowców sacrum, którzy zapominają o swoim ludzie, skąd wziął was Pan – przestrzegał Ojciec Święty. Nie traćcie pamięci i szacunku dla tych, którzy nauczyli was się modlić”.

„Podziały, wojny, izolacje przeżywamy również w naszych wspólnotach i jakże wiele zła nam wyrządzają! Jezus nas posyła, abyśmy nieśli komunię, jedność, ale tak często zdaje się, że czynimy to podzieleni, a co gorsza podstawiając sobie nogi. Wymaga się od nas, abyśmy byli budowniczymi komunii i jedności. Nie oznacza to, aby wszyscy myśleli tak samo, wszyscy czynili to samo. Oznacza to dowartościowanie wkładów, różnic, daru charyzmatów w obrębie Kościoła, wiedząc, że każdy, wychodząc ze swojej specyfiki, wnosi swój wkład, ale potrzebuje innych. Tylko Pan ma pełnię darów, tylko On jest Mesjaszem” – stwierdził Ojciec Święty.

Na zakończenie Papież ze szczególnym słowem zwrócił się do tych, którzy, jak to określił, mają misję w służbie władzy. Podreślił, że we wspólnotach nie potrzeba sierżantów, bo w wojsku jest ich wystarczająca ilość. Rolą przełożonych jest natomiast dbanie o innych tak, aby byli w dobrym stanie, nie zapominając, że władza jest przede wszystkim misją służby.

Moskwa potępia decyzję Trumpa w sprawie Jerozolimy · Putin spotyka się z Erdoğanem i wyraża nadzieję na bezpośrednie rozmowy między Izraelczykami i Palestyńczykami ·

„Destabilizująca dla równowagi w regionie”. Tych słów użył rosyjski prezydent Władimir Putin, odnosząc się do niedawnej decyzji Stanów Zjednoczonych o uznaniu Jerozolimy za stolicę Państwa Izrael. Podczas spotkania wczoraj w Ankarze z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoğanem Putin zaznaczył, że „status Jerozolimy powinien być omawiany w bezpośrednich kontaktach między Izraelem a Palestyną”. 

Było to siódme spotkanie twarzą w twarz w 2017 r. tych dwóch przywódców – spotkanie, będące wynikiem rozmowy telefonicznej między obydwoma liderami z 8 grudnia, w trakcie której zgodnie wyrazili „głębokie zaniepokojenie” decyzją Białego Domu w kwestii Jerozolimy. „Decyzja Stanów Zjednoczonych o uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela wywołała oburzenie w całym świecie i rozczarowała wyznawców trzech religii, gdyż jest wielu Żydów, którzy się temu sprzeciwiają. Dyskutowaliśmy na temat tej nieodpowiedzialnej decyzji, która wciąga Izrael w ogień”, oświadczył Erdoğan. Ostre krytyki pod adresem posunięcia prezydenta Donalda Trumpa wyrazili także szefowie europejskich dyplomacji, którzy wczoraj spotkali się w Brukseli z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu. „Wiem, że Netanjahu spodziewa się, że inni pójdą za decyzją Trumpa o przeniesieniu ambasady do Jerozolimy. Może zachować swoje oczekiwania w stosunku do innych, bowiem ze strony państw Unii Europejskiej nie dojdzie do tego”, oświadczyła Federica Mogherini, wysoki przedstawiciel do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa. „Sama inicjatywa Stanów Zjednoczonych nie może przynieść sukcesu, ponieważ potrzebne są ramy regionalne i międzynarodowe, które towarzyszyłyby podjęciu na nowo negocjacji w sprawie procesu pokojowego”, dodała Mogherini. Tymczasem w Izraelu, na Zachodnim Brzegu Jordanu i w Strefie Gazy napięcie jest bardzo duże. Bilans starć odnotowanych tylko wczoraj podczas protestów na Terytoriach Palestyńskich wzrósł do co najmniej 146 rannych.

Nie powinniśmy się zatrzymywać · Trzeba kontynuować drogę ekumeniczną z luteranami ·

 

Pojednana jedność chrześcijan jest nieodzowną częścią” głoszenia Ewangelii. Przypomniał o tym Papież podczas audiencji dla zarządu Światowej Federacji Luterańskiej – która odbyła się w czwartek rano 7 grudnia – i napominał, aby nie zatrzymywać się na drodze ekumenicznej, lecz nadal „czynić konkretne kroki i wyciągać rękę”. To oznacza, wyjaśnił, „przede wszystkim poświęcać się w miłości, patrząc na ubogich, na najmniejszych braci w Panu – oni są dla nas cennymi drogowskazami na drodze”.

Takie samo wezwanie skierował Papież do członków Krajowej Rady Kościołów Tajwanu, których przyjął później w Sali Konstystorza. „Nadal podążajmy razem – prosił ich – w prymacie miłości, ku dniowi, w którym zostanie spełnione pragnienie Jezusa: 'aby byli jedno'”.

W tym samym dniu Franciszek spotkał się także z Piccolo Coro „Mariele Ventre” dell'Antoniano z Bolonii, który świętuje 60-lecie „Zecchino d'oro”, oraz z delegacjami polską i włoską, (krajów,) które ofiarowały choinkę i szopkę, ustawione na placu św. Piotra.

Trzy powody, żeby podziękować · Martin Junge i ekumeniczne przywództwo Papieża Franciszka ·

Trzy powody, żeby podziękować Kościołowi katolickiemu i Papieżowi Franciszkowi za jego “przywództwo ekumeniczne”. Wskazuje je Chilijczyk Martin Junge, od 2010 r. sekretarz Światowej Federacji Luterańskiej (FLM), pierwsza osoba z Południowej Ameryki, która sprawuje ten urząd. Mówi on o znaczeniu i perspektywach związanych ze wspólnymi obchodami 500-lecia Reformy protestanckiej. W wywiadzie udzielonym czasopismu „Il Regno” Junge interpretuje udział Papieża w niedawnej uroczystości w Lund jako kolejny „znak nadziei” i „zachętę do kontynuowania” wspólnej drogi, rozpoczętej po Soborze Watykańskim II. 

Nie tylko. Sekretarz FLM wyraża „wielkie poważanie dla przywództwa Papieża Franciszka”. Zapewniając bowiem, że uznaje „naprawdę” to przywództwo, Junge wyjaśnia, że w tych latach Papież miał okazję spotkać się z wieloma zwierzchnikami innych wyznań i religii, „nawiązując dialogi i budując dobre relacje. Uznajemy to i jesteśmy mu wdzięczni”. W istocie, dodaje, „Papież Franciszek podtrzymuje proces, który rozwijali różni jego poprzednicy”. I tak, w przypadków luteranów, „postępuje on drogą wytyczoną przez Deklarację z Augsburga z 1999 r. podczas pontyfikatu Jana Pawła II, której kolejnym etapem był raport ‘Od konfliktu do komunii’ z 2013 r., opracowany podczas pontyfikatu Benedykta XVI. Dla mnie jest rzeczą bardzo istotną uznanie przywództwa Papieża Franciszka i jednocześnie faktu, że kontynuuje on przedsięwzięcia swoich poprzedników i działa zgodnie z ich duchem”.

Zdziwić Pana Boga? Czy to możliwe? Przecież On wszystko wie. A jednak… Jest na kartach Pisma Świętego jedna taka sytuacja, gdy Ewangelista używa sformułowania „Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się”. Dzieje się to po rozmowie z pewnym mężczyzną.

Historię, o której dziś chciałbym napisać, opisuje św. Mateusz w Ewangelii na początku rozdziału ósmego. Nie tak dawno medytowaliśmy ją w Kościele podczas czytań mszalnych. Ewangelia o najsłynniejszym chyba setniku opisanym na kartach całej Biblii.

Tym samym, który prosi Jezusa o uzdrowienie swego sługi. A na odpowiedź Mistrza, że Ten uda się zaraz do jego domu, aby uzdrowić chorego, setnik odpowiada: „Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie”. Znane słowa, znane zawołanie. Powtarzamy je podczas każdej Eucharystii. Każdej. Bez wyjątku. Miliony powtórzeń na całym świecie. Każdego dnia.

Co de facto sprawiło, że Kościół uznał słowa akurat tego człowieka za konieczne do wpisania w ryt mszalny? Co sprawiło, że Jezus Chrystus po usłyszeniu odpowiedzi setnika „zdziwił się”. Kim tak naprawdę był ten facet?

 

Kim był „setnik”?

„Setnik” to polskie słowo. Chyba jednak lepiej brzmi „centurion”. W końcu, w oryginale brzmiało ono „centurio”. Nasze słowo „setnik” wzięło się zapewne stąd, że dowodził centurią, która zwykle liczyła sobie właśnie stu żołnierzy. Kim był? Dowódcą. To na pewno. Ale i człowiekiem, który znał smak krwi. Który umiał walczyć. Był w pełni posłuszny przełożonym. Był też najprawdopodobniej brutalny. Tylko taki ktoś mógł bowiem utrzymać w ryzach setkę uzbrojonych w miecze mężczyzn.

Możemy podejrzewać, że gdy rozmawia z Jezusem, jest już blisko emerytury. Prowincja Judei była niezwykle spokojna. W odróżnieniu od kotłujących się prowincji w Europie, tutaj nie działo się wiele. Raz na jakiś czas kilku izraelskich rebeliantów zaatakowało oddział w którymś z wąwozów. Zwykle jednak bez większego skutku. Do Judei zsyłano więc zasłużonych i zaprawionych w boju dowódców z Europy. Tych, którzy zasłużyli na spokojne oczekiwanie na długo oczekiwaną emeryturę.

Możemy też podejrzewać, że tenże centurion dobrze znał smak krwi. Prawdopodobnie w czasie toczonych walk zabił wielu ludzi. Decydował o życiu. Także o losie pojmanych niewolników. Wymierzał karę żołnierzom. Zazwyczaj niezwykle surową. Po to zresztą nosił przy sobie spleciony z drzewnych gałązek bat. Po ludzku więc był „panem życia i śmierci”.

Taka jest jego historia. Takie jest jego „tu i teraz”, gdy spotyka Jezusa w Kafarnaum.

więcej